Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki..
AKCEPTUJĘ

Jarosław Jankowski: Będziemy lepiej wydawać pieniądze

Autor: Marcin Bodziachowski Fot. Piotr Koperski 2018-05-10 11:40

O zakończonym sezonie koszykarskiej Legii, a także planach na kolejne rozgrywki, szansach na zatrzymanie w klubie Anthony'ego Beane'a i stawianiu na utalentowaną młodzież - o tym m.in. rozmawiamy z Jarosławem Jankowskim, przewodniczącym Rady Nadzorczej sekcji koszykówki Legii Warszawa.

To nie był udany sezon dla koszykarskiej Legii. Jedno co z pewnością musi przynieść to nauka na przyszłość. Promykiem nadziei było ostatnich kilka spotkań, w których Legia z mocniejszymi drużynami prezentowała się nieźle.
Jarosław Jankowski: To był na pewno bardzo trudny sezon i nie ma co się oszukiwać, nieudany dla nas. Nie tak wyobrażaliśmy sobie pierwszy po latach sezon Legii w ekstraklasie. Myślę, że są trzy pozytywy. Pierwszy to wyciągnięcie wniosków na przyszłość, które będą procentowały. Dwa, to tak jak wspomniałeś, fakt że nasza gra od pewnego momentu zaczęła wyglądać lepiej. Trzecim pozytywem jest to, że udało się zostać w ekstraklasie. Uważam, że nie zostaliśmy w EBL kosztem wycofania się Czarnych Słupsk. Rywalizacja pomiędzy klubami toczy się nie tylko na boisku, ale i poza nim. Jeżeli jakikolwiek klub buduje swój skład ponad swoje możliwości finansowe, nie jest to nasza wina. Czarni wycofali się z rozgrywek, bo nie mieli środków na kontynuowanie rozgrywek. My też mogliśmy budować zespół o parę milionów droższy i dograć sezon juniorami. Nie o to jednak chodzi w koszykówce. Ważne jest zbilansowanie budżetu i aspekt zarządzania klubem też ma znaczenie.

Po ośmiu meczach, doszło do zmiany trenera. Piotra Bakuna zastąpił wówczas Tane Spasev. Jak z perspektywy czasu można ocenić zmianę na stanowisku pierwszego trenera? Czy tamta decyzja była również pokłosiem kadry drużyny, zbudowanej na początku rozgrywek?
- Podjęliśmy świadomą decyzję, że opieramy się o zawodników, którzy wywalczyli awans. Początkowo też nie trafiliśmy z obcokrajowcami. Wydaje mi się, że dzisiaj drużyna na kolejny sezon będzie budowana w trochę inny sposób. Widać, że przy obowiązującym przepisie o dwóch Polakach na boisku, ich jakość musi być dużo lepsza. Rotacja musi również wyglądać trochę inaczej. Mamy już pomysł, jak to ma wyglądać, bowiem poważnie myślimy o najbliższym sezonie. Jestem przekonany, że to będzie wyglądało lepiej. Zmiana trenera nastąpiła w takim momencie sezonu, w którym nastąpić musiała. To była duża zmiana, także w organizacji. Jak każda zmiana, wymaga trochę czasu, żeby to się dotarło i można ją było ocenić.

Kiedy możemy spodziewać się budowania składu na nowy sezon i jak wiele będzie zmian, w stosunku do obecnej kadry?
- Zmian będzie na pewno więcej niż po wywalczeniu awansu i to trzeba sobie jasno powiedzieć. Rozmawiamy obecnie, jakich zawodników chcielibyśmy sprowadzić do Legii. Czekaliśmy jeszcze, bo miał się zmienić przepis o Polakach na parkiecie. Taka była wola klubów, ale niestety nie została ona uszanowana przez władze ligi i związku. Wiemy już, że dalej Polaków musi być dwóch na boisku. Mamy listę zawodników, których chcemy ściągnąć do Legii, pierwsze rozmowy już się rozpoczęły. Część z nich do ostatniego weekendu grało jeszcze w play-offach. Chcemy też postawić na dwóch-trzech młodych, zdolnych zawodników. Przykład Michała Kołodzieja pokazuje, że takie zabiegi udają się. Michał wszedł do nas jako zawodnik bez żadnego doświadczenia na tym poziomie rozgrywkowym, a szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszej piątce i pod koniec rozgrywek trudno było sobie wyobrazić zespół Legii bez niego.

Michał Kołodziej był do tej pory wypożyczony z Asseco Gdynia. Czy jest w ogóle szansa, żeby został w Legii na dłużej?
- Dużo zależy od Michała oraz Asseco. My na pewno chcielibyśmy, żeby zawodnik taki jak Michał był u nas w drużynie, ale w tej akurat kwestii nie jesteśmy stroną.

Dużo mówiło się o tym, że Legia sporo pieniędzy wydała na licencje dla obcokrajowców. Czy część z obecnych obcokrajowców ma szansę zostać w drużynie, bo oznaczać to będzie oszczędność na opłaty licencyjne w kolejnym sezonie?
- Z tymi licencjami w pewnym momencie powstał mit na bazie jednego artykułu w Internecie, który nie do końca pokrywał się z prawdą. Wydaje mi się, że plasujemy się gdzieś w środku stawki, jeśli brać pod uwagę liczbę licencji w skali sezonu. Na pewno będzie trudno utrzymać w klubie Anthony'ego Beane'a, który miał fantastyczny sezon. Przychodził do nas, jako osoba, która chciała dobrze przepracować okres w Legii. Grał bardzo dobrze, powyżej naszych oczekiwań i dziś ma bardzo lukratywne propozycje z Europy. Myślę, że bardzo trudno będzie go zatrzymać w Warszawie. Co do pozostałych, chyba jeszcze za wcześnie by o tym mówić. Część z nich na pewno sprawdziła się w Legii, zaprezentowali się naprawdę przyzwoicie.
Trener ma budżet, którym dysponuje i w jego ramach musi podejmować decyzje kadrowe. Wiadomo, że dzisiaj kluczowe jest ściągnięcie i zakontraktowanie Polaków. Na tym obecnie się skupiamy. Koszty licencji też są brane pod uwagę, więc to też może mieć znaczenie, ale na tę chwilę nie chciałbym mówić, czy któryś z obcokrajowców, którzy byli w Legii, zostaną z nami, czy też nie.

Rozumiem, że Beane ma propozycje z innych klubów Europy. Czy Legia w ogóle podjęła próbę rozmów w sprawie zatrzymania go na kolejny sezon?
- Podjęliśmy próbę rozmów, ale zderzyliśmy się z takimi ofertami, które Anthony ma na stole i biorąc je pod uwagę, nie jesteśmy w stanie usiąść do dalszych rozmów. Myślę, że tym oczekiwaniom nie byłby dzisiaj w stanie sprostać żaden koszykarski klub w Polsce. Fajnie, że chłopak wypromował się u nas i jeśli odejdzie, to do naprawdę dobrego klubu albo grać za naprawdę duże pieniądze. Pamiętam opinie na jego temat zaraz po ogłoszeniu transferu. Były tego typu, że przychodzi do nas zawodnik ze średniej ligi, który na dodatek nic tam nie pokazał. Dzisiaj zupełnie inaczej możemy ocenić jego umiejętności.

Przed minionym sezonem było trochę nietrafionych transferów, choćby Isaiah Wilkerson wymieniony z kadry jako pierwszy. Jak dzisiaj w klubie wygląda proces wybierania zawodników, kto w nim uczestniczy i za niego odpowiada?
- Zawsze za dobór zawodników w Legii odpowiada trener, bo on też na końcu ponosi za to odpowiedzialność. Co nie znaczy oczywiście, że ma wolną rękę. Proces wygląda dziś tak, że trener ma konkretny budżet do dyspozycji, i w jego ramach ma się poruszać. Ustaliliśmy pewne ramy, jeśli chodzi o młodych zawodników, na jakie pozycje szukamy Polaków, na jakie zawodników zagranicznych. Trener szuka zawodników, z którymi będzie chciał pracować. Oczywiście każdy z zawodników musi uzyskać naszą akceptację. Wydaje mi się, że jest to zdrowa formuła. Nie chciałbym, żebyśmy to my dobierali zawodników do drużyny, z którymi nie do końca chce pracować trener, a później to on musi brać odpowiedzialność za wyniki.

Czy budżet na kolejny sezon będzie się różnić, i jakie będą cele na najbliższe rozgrywki?
- Na pewno w kolejnym sezonie chcemy powalczyć o play-offy, co oczywiście życie zweryfikuje. Co do budżetu, wszystko zależy od pieniędzy, które uda się nam pozyskać. Prowadzimy kilka ciekawych rozmów ze sponsorami i mam nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy mieli dobre wiadomości do zakomunikowania w tym zakresie. Dopiero wtedy będziemy wiedzieli, na co możemy sobie pozwolić. Punkt wyjścia jest taki, że dysponujemy takim samym budżetem jak w ostatnim sezonie. Tylko uważam, że te pieniądze można wydać dużo lepiej. To pokazuje choćby przykład Anthony'ego Beane'a. Nie chcę mówić o kwotach, ale był on chyba naszym najtańszym obcokrajowcem, co pokazuje, że można zawodników takiej klasy, sprowadzać za bardzo przyzwoite pieniądze.

W koszykówce nie jest to jeszcze tak popularne, ale wspomniany przykład Beane'a, nasuwa pytanie, czy klub nie myśli o podpisywaniu dłuższych kontraktów z zawodnikami, dzięki czemu przy udanych transferach, można by na nich zarobić.
- To jest obarczone ryzykiem. Fajnie jest powiedzieć, dlaczego nie macie Anthony'ego na dłuższym kontrakcie, ale było ryzyko sportowe - to, jak się zaadaptuje w naszych warunkach, jak będzie grał. Dzisiaj chcemy podpisywać dłuższe kontrakty z młodymi zawodnikami, którzy rokują, będą się rozwijać i widzimy w nich potencjał. To droga, którą chcemy iść.

Mówimy o zawodnikach, którzy są już w klubie w grupach młodzieżowych, czy głównie o nowych graczach?
- Część z nich jest już w Legii, część jest do Legii przymierzana. Budujemy koncepcję drugiego zespołu w drugiej lidze. Tak, aby ci zawodnicy byli częścią pierwszego zespołu jeszcze bardziej niż byli do tej pory. Kilku zawodników jak Kędel, Szpyrka, Kucharski, nie mówiąc już o Kołodzieju, z którymi rozmawiałem po sezonie, mówili że dla nich sama możliwość treningów z pierwszym zespołem, siedzenie na ławce w meczu ekstraklasowym, czy też wejście na parkiet na minutę-dwie, to olbrzymie doświadczenie, które buduje ich w meczach, w których grają na co dzień i ma olbrzymi wpływ na ich koszykarski rozwój. Zawodnicy podkreślali to, i to jest droga, którą powinniśmy dzisiaj iść.

Jeśli jesteśmy przy młodzieżowcach, to niewątpliwie sukcesem jest utrzymanie drugiego zespołu w drugiej lidze i awans juniorów starszych do półfinałów mistrzostw Polski.
- Jestem zadowolony z utrzymania się w drugiej lidze, bo graliśmy tam przede wszystkim młodzieżą i często na parkietach drugoligowych jest wielu wyjadaczy, którzy są lepiej zbudowani fizycznie i bardziej agresywni. Nasza młodzież w decydującym momencie stanęła na wysokości zadania i to jest sukces tej drużyny. Uważam natomiast, że odpadnięcie w półfinałach mistrzostw Polski do lat 20, to nasza porażka.

Pozytywnym zaskoczeniem był na pewno dobry występ juniorów do lat 18, na których nikt nie stawiał i wydaje się, że osiągnęli więcej niż się można było spodziewać.
- To jest prognostyk na to, że tam też będziemy szukać chłopaków, w których będziemy chcieli inwestować. Ten zespół ma parę ciekawych nazwisk, nie chcę nikogo wyróżniać publicznie, ale jestem przekonany, że z tego zespołu spora część graczy ma odpowiedni potencjał do gry w juniorach do lat 20, a następnie w pierwszej drużynie.

Czy sztab szkoleniowy pierwszego zespołu będzie zmieniany przed nowym sezonem?
- Możliwe, że dojdzie do drobnych modyfikacji, jego powiększenia. Na pewno chcemy, żeby był bardziej kompatybilny ze sztabem drugiej drużyny i U20. Trwają ostatnie rozmowy z osobami, które być może do nas dołączą. Chcemy, aby migracja zawodników na linii pierwsza-druga drużyna była bardziej skoordynowana i aby to przynosiło efekt dla obydwu zespołów.

Ostatni sezon Legia rozegrała przede wszystkim na Bemowie, były też pojedyncze mecze na Torwarze. Wiadomo, że przed nami kolejny remont hali OSiR Bemowo, który zapewne mocno komplikuje plany. Czy dziś można powiedzieć, gdzie Legia będzie grała swoje mecze w sezonie 2018/19?
- Na razie jesteśmy tą sytuacją przerażeni, bo nie wiemy, gdzie będziemy grali. Złożyliśmy do Urzędu Miasta pismo z apelem o zabezpieczenie na nasze potrzeby hali sportowej do treningów i rozgrywania meczów, bo za chwilę możemy być przez pół roku "bezdomni". To dzisiaj olbrzymi problem. Nie wiadomo też na pewno, czy dojdzie do remontu w planowanym terminie, bo umowa nie jest jeszcze podpisana. Czeka nas na razie duża niewiadoma w tym względzie.

Czy Legia dalej będzie uczestniczyła w rozgrywkach Pucharu Polski jako jego gospodarz?
- Nie wiem. Według mnie powinna być ustalona zasada na te rozgrywki na dłuższy okres czasu, a nie zmieniana co sezon. Jeżeli gospodarz turnieju ma drużynę w ekstraklasie, to wydaje mi się, że ten powinien grać. Bez względu na to, czy jest to Warszawa, Toruń, czy jakiekolwiek inne miasto. Z tego co się orientuję, jeszcze w kolejnym roku turniej finałowy Pucharu Polski ma być rozgrywany w Warszawie. Jeśli będziemy grali w tych rozgrywkach jako gospodarz, to bardzo fajnie. Mam jednak nadzieję, że zajmiemy miejsce w pierwszej ósemce, aby uciąć wszelkie dyskusje. Warto też zaplanować spotkania tak, aby nie pokrywały się z meczami piłkarskiej Legii jak to miało miejsce w tym roku. To bowiem zwiększy zainteresowanie ze strony publiczności.

Można powiedzieć, że mimo słabych wyników, warszawska publiczność była cały czas z drużyną. To chyba jedna z rzeczy, które napawać mogą optymizmem - pewnie mało który koszykarski zespół, przy tylu porażkach mógłby liczyć na takie wsparcie ze strony fanów, do ostatniego meczu.
- Zdecydowanie, nasi kibice są jasną częścią całego klubu. Można powiedzieć, że frekwencja była zadziwiająco dobra. Będąc na ostatnim miejscu, na kilku meczach mieliśmy nadkomplet publiczności. To pokazuje jak ogromny potencjał ma koszykarska Legia w Warszawie. Jeśli będziemy grali znacznie lepiej, kibiców może przychodzić dużo więcej. Oczywiście jeśli tylko hala będzie do tego przystosowana. To jest budujące. Wydaje mi się, że frekwencje jakie osiągaliśmy na meczach, będąc na ostatnim miejscu w tabeli, trudno byłoby powtórzyć w innych miastach.

Mówiło się wcześniej, że hala na Bemowie nie przystoi do EBL, ale odwiedzając praktycznie wszystkie hale ekstraklasy, można zmienić zdanie.
- Niepotrzebnie mamy kompleksy na tym punkcie. Na pewno Warszawa zasługuje na dużo lepszą halę, bez względu na dyscyplinę. Ale patrząc po innych halach EBL, to spora ich część nie rzuca na kolana. Na pewno kilka jest bardzo fajnych, których dzisiaj możemy pozazdrościć, ale też nie mamy się czego wstydzić. Wydaje mi się, że hala na Bemowie po najbliższym remoncie będzie naprawdę przyzwoita, będzie tu lepsze zaplecze, a i o atmosferę jestem spokojny.

Cały czas widoczna jest ścisła współpraca sekcji piłkarskiej i koszykarskiej. Osoby z piłkarskiej Legii regularnie pojawiają się na meczach koszykarzy, oczywiście w drugą stronę zapewne jest jeszcze częściej.
- To nie jest oczywiście przez nas sterowane. To naturalne, że zawodnicy, trenerzy, czy osoby pracujący w klubie, przychodzą na spotkania obu drużyn. Nasi koszykarze też często goszczą przy Ł3. Jesteśmy jednym klubem, i staramy się to pokazywać na każdym kroku. Mam nadzieję, że to będzie jeszcze lepiej wyglądało w przyszłym sezonie.

Kiedy przyjdą lepsze wyniki, na mecze koszykarzy częściej będzie zaglądał Dariusz Mioduski?
- W tym roku kalendarz był mocno napięty u Darka, ale on cały czas bardzo żyje koszykarską Legią. Regularnie o tym rozmawiamy, sprawdza wyniki, wie co się dzieje w sekcji. Parę razy na meczach w tym sezonie na pewno był obecny. Na większości spotkań był natomiast Łukasz Sekuła. Często śmieję się, że jest bardzo ważną osobą, bo jest w Zarządzie i odpowiada za finanse. Można też powiedzieć, że jest byłym amatorskim koszykarzem, który na parkiecie radzi sobie doskonale, o czym przekonuje za każdym razem kiedy wspólnie gramy w koszykówkę. No może tylko "Vuko" prezentuje podobny poziom w naszych meczach. Tych osób z Legii przychodzących na mecze koszykarzy jest oczywiście znacznie więcej - choćby Tomek Zahorski, czy Ivan Kepcija.

Sezon koszykarski skończył się w kwietniu. Teraz wszyscy kibicują piłkarskiej Legii. Puchar już mamy, teraz na mistrza czekamy - można powtórzyć za kibicami.
- Potem krótki urlop i europejskie puchary. Taki jest plan. To bardzo trudny sezon, ciągła sinusoida, trzech trenerów w jednym sezonie. Ale cel uświęca środki. Jeśli zwieńczymy to dubletem, to znaczy, że tak musiało być.

W tym roku koszykarze Legii nie pojawili się na murawie przy Łazienkowskiej, bo nie było ku temu powodów, ale chyba wszyscy wierzymy, że niebawem takie wizyty, świętowanie kolejnych sukcesów sekcji, będą miały miejsce.
- Najważniejszy będzie awans do play-offów. Jak wiadomo, one rządzą się swoimi prawami i wszystko w nich może się zdarzyć. Zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja budżetowa sekcji - jeśli będzie naprawdę dobrze, to i cele będą dużo bardziej ambitne.

Rozmawiał Marcin Bodziachowski



Komentarze

Sponsorzy i partnerzy

Partner główny
Sponsor główny
Sponsor oficjalny
Sponsor
Sponsor Akademii
Partnerzy