legiakosz.com - Aktualności Najnowsze wiadomości z legiakosz.com http://legiakosz.com/ pl legiakosz.com Fri, 28 Apr 2017 00:25:43 +0200 <![CDATA[Godziny meczów w Stargardzie]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/godziny-meczow-w-stargardzie-1509

Znany jest już dokładny termin trzeciego meczu 2. rundy fazy play-off pomiędzy Spójnią Stargard a Legią Warszawa. Mecz nr3 rozegrany zostanie w sobotę, 6 maja o godzinie 18:30 w hali przy ulicy Pierwszej Brygady w Stargardzie.



<p>Ewentualne spotkanie czwarte, rozegrane zostanie dzień p&oacute;źniej o 17:00. Rywalizacja o awans do finału toczyć się będzie do trzech wygranych. Dwa pierwsze mecze odbędą się w najbliższy piątek i sobotę w hali OSiR Bemowo. W finale zwycięzca rywalizacji Legii ze Sp&oacute;jnią zmierzy się z Sokołem Łańcut lub GTK Gliwice.<br /><br /><strong>Terminy mecz&oacute;w play-off ze Sp&oacute;jnią Stargard:</strong><br />28.04 (PT) g.20:00 Legia Warszawa - Sp&oacute;jnia Stargard [ul. Obrońc&oacute;w Tobruku 40]<br />29.04 (SO) g.18:00 Legia Warszawa - Sp&oacute;jnia Stargard [ul. Obrońc&oacute;w Tobruku 40]<br />06.05 (SO) g.18:30 Sp&oacute;jnia Stargard - Legia Warszawa [ul. Pierwszej Brygady 1]<br />ew. 07.05 (ND) g.17:00 Sp&oacute;jnia Stargard - Legia Warszawa [ul. Pierwszej Brygady 1]</p> ]]>
Thu, 27 Apr 2017 13:09:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/godziny-meczow-w-stargardzie-1509
<![CDATA[Zapowiedź meczów play-off ze Spójnią]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/zapowiedz-meczow-play-off-ze-spojnia-1504

Przed Legią pierwsze spotkania półfinałowe ze Spójnią Stargard. W 1. rundzie play-off stargardzianie wygrali jedno ze spotkań wyjazdowych z GKS-em Tychy, zaś w sezonie zasadniczym wysoko pokonali nasz zespół w hali na Bemowie. Teraz Legia zrobi wszystko, by nie stracić przewagi własnego parkietu i rywalizację zakończyć za tydzień w Stargardzie.



<p>Sp&oacute;jnia jest jednym z zespoł&oacute;w, kt&oacute;ry w sezonie 2016/17 wygrał w hali na Bemowie. W 6. kolejce stargardzianie wygrali w Warszawie pewnie i do tego zasłużenie, wygrywając trzy kwarty, notując r&oacute;wnież wysoką skuteczność z gry. W tamtym meczu "odpalił" rozgrywający Sp&oacute;jni, Paweł Lewandowski, kt&oacute;ry zdobył 23 punkty (3x3), a w całym meczu przyjezdni zdobyli 10 "tr&oacute;jek". W rewanżowym spotkaniu w lutym legioniści wygrali w Stargardzie 101:89, po bardzo emocjonującym meczu, w kt&oacute;rym przewaga Legii uwidoczniła się dopiero po przerwie. Świetne spotkanie w dobrze sobie znanej hali rozegrał Łukasz Pacocha (20 punkt&oacute;w, 5 tr&oacute;jek), a 18 punkt&oacute;w dołożył Kukiełka, 17 Robak. Także w barwach Sp&oacute;jni w wielu meczach zdobywanie punkt&oacute;w rozkłada się na kilku zawodnik&oacute;w. W meczu z Legią co najmniej 10 pkt. zdobyło aż pięciu zawodnik&oacute;w. <br /><br />&lt;iframe width="854" height="480" src="https://www.youtube.com/embed/rOjgWStrT-4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;<br /><br />Zdecydowanie najlepszym strzelcem drużyny jest mogący grać na pozycjach 1-2, Marcin Dymała. Grający średnio 32,5 minuty w meczu zawodnik zdobywa 16,6 punktu i notuje 5,4 asysty. Wyłączenie z gry Dymały, a przynajmniej jak największe ograniczenie jego roli na boisku to najważniejsze zadanie w rywalizacji ze Sp&oacute;jnią. Z tym będą musieli sobie radzić gracze obwodowi, a przede wszystkim nasi rozgrywający - Pacocha i Wilczek. Sp&oacute;jnia dysponuje r&oacute;wnież bardzo dobrym zestawem podkoszowym, z Wojciechem Frasiem (204 cm), Hubertem Pabianem (201) i Karolem Pytysiem (202). W walce z nimi brać będą udział Mateusz Jarmakowicz (trenuje z zespołem od początku tygodnia), Tomasz Andrzejewski oraz Adam Linowski i Marcel Wilczek. Legioniści muszą uważać na przewinienia, by nie skończyło się jak w Poznaniu, kiedy "Richy" i "Lino" przez większość spotkania grali z czterema faulami na koncie.<br /><br />Przed dwoma laty nasze kluby mierzyły się ze sobą w pierwszej rundzie play-off. W&oacute;wczas g&oacute;rą była Legia, kt&oacute;ra wygrała dwa mecze w Warszawie oraz spotkanie numer 4 w Stargardzie. Niewykluczone, że trener Bakun ponownie da więcej czasu na parkiecie Grześkowi Malewskiemu, kt&oacute;ry w czwartym meczu z Basketem Poznań stanął na wysokości zadania, zdobywając niezwykle ważne punkty dla naszej drużyny. W obu p&oacute;łfinałowych spotkaniach na Bemowie, Legia musi zaprezentować determinację i agresywną obronę, jaką pokazała w czwartej kwarcie i dogrywce ostatniego meczu z Basketem Poznań. Gracze ze Stargardu może i nie są faworytem walki o finał, ale pokazali już, że nawet na wyjazdach potrafią osiągać bardzo dobre wyniki.<br /><br />&lt;iframe width="854" height="480" src="https://www.youtube.com/embed/VyOpgROD_ak" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;<br /><br />Początek piątkowego spotkania ze Sp&oacute;jnią zaplanowano na godzinę 20:00. Dzień p&oacute;źniej rywalizacja obu drużyn rozpocznie się o 18:00. Gracze ze Stargardu przyjadą do Warszawy w czwartek pociągiem rejsowym, a przed meczem odbędą dwa treningi w hali przy Obrońc&oacute;w Tobruku. Zachęcamy wszystkich fan&oacute;w Legii do wspierania naszej drużyny w walce o awans do finału. Bilety można kupować w kasach przy Łazienkowskiej, na ebilet.pl oraz na p&oacute;łtorej godziny przed meczami, w kasach przy wejściu do hali. Tradycyjnie nie zabraknie atrakcji - najmłodszych kibic&oacute;w zabawiać będzie Miś Kazek, po prezentacji drużyny w trybuny rzuconych zostanie kilkanaście szalik&oacute;w od Totolotka, zaś w przerwie mecz odbędą się konkursy rzut&oacute;w z połowy boiska, w kt&oacute;rych do wygrania będą 2000 złotych.</p> <p>&nbsp;</p> <p><strong>Ostatnie mecze obu drużyn:</strong><br />04.02.2017 Sp&oacute;jnia Stargard 89:101 Legia Warszawa (I liga)<br />22.10.2016 Legia Warszawa 66:83 Sp&oacute;jnia Stargard (I liga)<br />31.01.2016 Legia Warszawa 92:77 Sp&oacute;jnia Stargard (I liga)<br />24.10.2015 Sp&oacute;jnia Stargard 82:80 Legia Warszawa (I liga)<br />19.04.2015 Sp&oacute;jnia Stargard 65:76 Legia Warszawa (I liga, play-off)<br />18.04.2015 Sp&oacute;jnia Stargard 72:63 Legia Warszawa (I liga, play-off)<br />12.04.2015 Legia Warszawa 73:61 Sp&oacute;jnia Stargard (I liga, play-off)<br />11.04.2015 Legia Warszawa 85:63 Sp&oacute;jnia Stargard (I liga, play-off)<br />01.03.2015 Sp&oacute;jnia Stargard 73:66 Legia Warszawa (I liga)<br />23.11.2014 Legia Warszawa 79:69 Sp&oacute;jnia Stargard (I liga)<br />17.04.2003 Legia Warszawa 86:94 Komfort Stargard (PLK)<br />18.03.2003 Komfort Stargard 97:61 Legia Warszawa (PLK)<br />04.01.2003 Komfort Stargard 79:53 Legia Warszawa (PLK)<br />28.09.2002 Legia Warszawa 79:72 Komfort Stargard (PLK)<br /><br /><strong>LEGIA WARSZAWA:</strong><br />Liczba wygranych/porażek: 26-8<br />Wygrane/porażki u siebie: 12-5<br />Średnia liczba punkt&oacute;w zdobywanych/traconych: 80,7 / 68,6 <br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w z gry: 46,4%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 3: 33,2%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 2: 55,2%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 1: 74,2%<br /><br /><strong>Przewidywana wyjściowa piątka:</strong> Łukasz Wilczek, Piotr Robak/Michał Aleksandrowicz, Grzegorz Kukiełka, Tomasz Andrzejewski, Adam Linowski/Mateusz Jarmakowicz.<br /><br /><strong>Najwięcej punkt&oacute;w:</strong> Grzegorz Kukiełka 412 (śr. 12,1), Tomasz Andrzejewski 323 (śr. 11,1), Adam Linowski 315 (śr. 9,3), Łukasz Pacocha 290 (śr. 9,4), Marcel Wilczek 277 (śr. 10,3), Piotr Robak 272 (śr. 8,2), Mateusz Jarmakowicz 180 (śr. 10,0).<br /><br /><strong>SP&Oacute;JNIA STARGARD:</strong><br />Liczba wygranych/porażek: 22-12<br />Wygrane/porażki na wyjeździe: 8-9<br />Średnia liczba punkt&oacute;w zdobywanych/traconych: 78,5 / 76,2<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w z gry: 46,5%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 3: 34,7%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 2: 53,0%<br />Średnia skuteczność rzut&oacute;w za 1: 74,3%<br /><br /><strong>Skład:</strong> 19. Paweł Lewandowski, 8. Jakub Jaroszyński, 5. Konrad Koziorowicz (rozgrywający), 22. Marcin Dymała, 3. Mateusz Pryć, 21. Maciej Raczyński, 1. Jacek Stefanowicz (rzucający), 12. Bartłomiej Berdzik, 11. Paweł Bodych, 8. Wojciech Fraś, 10. Damian Janiak, 6. Dominik Grudziński, 44. Hubert Pabian, 15. Paweł Śpica (skrzydłowi), 17. Jakub Matul, 14. Karol Pytyś (środkowi)<br />trener: Krzysztof Koziorowicz, as. Wiktor Grudziński<br /><br /><strong>Przewidywana wyjściowa piątka:</strong> Marcin Dymała, Maciej Raczyński/Paeeł Lewandowski, Damian Janiak, Hubert Pabian, Karol Pytyś<br /><br /><strong>Najwięcej punkt&oacute;w:</strong> Marcin Dymała 564 (śr. 16,6), Hubert Pabian 444 (śr. 13,5), Karol Pytyś 349 (śr. 10,3), Damian Janiak 349 (śr. 10,6), Wojciech Fraś 260 (śr. 8,4), Maciej Raczyński (śr. 7,6).<br /><br /><strong>Mecze Sp&oacute;jni:</strong> GKS (d, 76:75), Nysa (w, 71:77), AGH (d, 76:63), Basket (w, 61:70), Astoria (d, 87:77), Legia (w, 66:83), Noteć (d, 102:97), SKK (w, 74:75), Polonia Leszno (d, 79:70), Kotwica (d, 72:66), Sok&oacute;ł (w, 73:70), Pogoń (d, 91:82), Rosa (w, 91:81), Znicz (d, 85:78), GTK (w, 82:73), GKS (w, 79:71), Nysa (d, 70:46), AGH (w, 72:83), Basket (d, 62:71), Astoria (w, 94:83), Legia (d, 89:101), Noteć (w, 65:92), SKK (d, 104:70), Polonia Leszno (w, 65:68), Kotwica (w, 74:64), Sok&oacute;ł (d, 85:70), Pogoń (w, 79:54), Rosa (d, 98:72), Znicz (w, 87:83), GTK (d, 57:84).<br />Play-off: GKS (w, 82:87), GKS (w, 99:51), GKS (d, 84:72), GKS (d, 87:83).<br /><br /><strong>Adres hali:</strong> Warszawa, ul. Obrońc&oacute;w Tobruku 40 (OSiR Bemowo)<br /><strong>Cena bilet&oacute;w:</strong> 10 zł (ulgowy) i 15 zł (normalny)<br /><strong>Terminy mecz&oacute;w:</strong> 28 kwietnia (piątek), g.20:00 oraz 29 kwietnia (sobota), g.18:00</p> <h3><a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-druzynowe/legia-warszawa/">KUP BILETY NA MECZE JUŻ DZIŚ</a></h3> ]]>
Thu, 27 Apr 2017 11:00:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/zapowiedz-meczow-play-off-ze-spojnia-1504
<![CDATA[Piotr Robak dla Legiakosz.com]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/piotr-robak-dla-legiakosz-com-1503

Piotr Robak w poprzednim sezonie był najlepszym zawodnikiem sezonu zasadniczego. W Legii gra mniej i zdobywa mniej punktów, ale zdaje sobie sprawę, że najważniejsze są cele drużyny, nie zaś indywidualne statystyki. O tym, że zostanie koszykarzem wiedział już w wieku 3. lat, kiedy oglądał na parkiecie swojego ojca. Polecamy długi wywiad z rzucającym obrońcą Legii.



<p><strong>Do gry w koszyk&oacute;wkę najbardziej zachęcał Cię tata?</strong><br /><strong>PIOTR ROBAK:</strong> Trzeba powiedzieć, że dzięki niemu zacząłem przygodę z koszyk&oacute;wką, bo już od najmłodszych lat mama zabierała mnie na jego mecze. Jak wspomina moja mama, kiedy miałem 3-4 lata i chodziłem na mecze taty, m&oacute;wiłem że chcę być koszykarzem. To na pewno dzięki niemu, chociaż tak naprawdę, to w og&oacute;le nie musiał namawiać mnie do tego sportu. Od małego naoglądałem się jego spotkań i czymś naturalnym wydawało mi się, by zostać koszykarzem jak on.<br /><br /><strong>Z tego co wiem, Tw&oacute;j tata zaczynał przygodę ze sportem od trening&oacute;w piłkarskich. Sam nie zaczynałeś podobnie?</strong><br />- Tak było, tata faktycznie zaczynał od trening&oacute;w piłkarskich, ja jednak piłki nie trenowałem. Wiadomo, że grałem z kolegami na podw&oacute;rku, ale nie było to aż tak zaawansowane, bym zaczął trenować piłkę, czy chciał zostać piłkarzem. Bardziej w grę wchodziła siatk&oacute;wka. Właśnie pomiędzy tym sportem i koszyk&oacute;wką miałem chwilę zastanowienia, ale to była kr&oacute;tka chwila. Wolałem koszyk&oacute;wkę i nie żałuję, że wybrałem ten właśnie sport.<br /><br /><strong>Pamiętasz w og&oacute;le występy ojca, bo w wieku 3-4 lat pewnie trudno nie tylko rozumieć tę dyscyplinę, ale i zapamiętać to bardziej szczeg&oacute;łowo na lata?</strong><br />- Faktycznie z tego okresu niewiele pamiętam, a moja mama sama była po latach zdziwiona, że zabrała mnie na mecz w takim wieku, a ja byłem tym zainteresowany. Byłem zapatrzony na parkiet i ojca jak w obrazek. Głowa chodziła mi od jednego do drugiego kosza. Wiele mecz&oacute;w taty mamy nagranych i jak podrosłem, to odtwarzałem je sobie. Zdecydowanie więcej pamiętam z okresu kiedy miałem 7-8 lat. Byłem na każdym meczu ojca, kt&oacute;re rozgrywane były "u siebie", a relacji ze spotkań wyjazdowych słuchaliśmy w radio. Nie było wtedy oczywiście relacji internetowych, a i mecze transmitowane w telewizji należały do rzadkości. Myślę, że to że jestem koszykarzem nie jest dziełem przypadku.<br /><br /><strong>Według Ciebie koszyk&oacute;wka bardzo zmieniła się w ciągu ostatnich 20-30 lat?</strong><br />- Zmieniła się bardzo, trudno to nawet por&oacute;wnywać. Kiedyś koszyk&oacute;wka nie opierała się aż tak bardzo na fizyczności. Siłownia nie była tak powszechna. Tata wspominał, że na początku w og&oacute;le koszykarze nie chodzili na siłownię. Funkcjonowała w&oacute;wczas teoria, że ona niszczy rzut i nie jest najlepszym rozwiązaniem dla koszykarzy. Jak czasami włączę sobie mecz z lat 80-tych, to świetnie widać jak koszyk&oacute;wka ewaluowała w ciągu ostatnich lat.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakkoperski2-1493227604.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Jak wyglądały Twoje koszykarskie początki, kiedy trafiłeś do klubu i rozpocząłeś treningi?</strong><br />- Na pierwszy trening poszedłem w Toruniu, kiedy m&oacute;j tata występował w klubie z tego właśnie miasta. Miałem wtedy 7 lat. Nie wiem, czy można to nazwać treningiem, raczej to była zabawa z piłką. Potem w Bydgoszczy poszedłem na trening do Pałacu Młodzieży, a miałem wtedy 8, może 9 lat. Tam uczęszczałem regularnie na treningi 2-3 razy w tygodniu. Pałac Młodzieży był w pewien spos&oacute;b "podczepiony" pod Astorię Bydgoszcz, i zawodnicy tego klubu przechodzili do klas sportowych i reprezentowali barwy Astorii. W sz&oacute;stej klasie przeniosłem się do klasy sportowej i występowałem od tego czasu w Astorii.<br /><br /><strong>W wieku 18 lat debiutowałeś na szczeblu centralnym w seniorskim zespole Astorii. Osiągnąłeś jakieś sukcesy w koszyk&oacute;wce młodzieżowej w Bydgoszczy?</strong><br />- Astoria odnosiła sukcesy, ale gł&oacute;wnie wcześniej, kiedy m&oacute;j tata grał w tym klubie. Nie udało mi się zdobyć medalu młodzieżowych mistrzostw Polski. W Bydgoszczy r&oacute;wnolegle były dwa zespoły - Astoria i Novum i poniekąd walczyliśmy między sobą. Był taki rok, kiedy połączyli nasze zespoły i wtedy odnieśliśmy najlepszy wynik w tamtych latach, odpadając w p&oacute;łfinałach. Nie weszliśmy do czołowej &oacute;semki. Szkoda, że ta fuzja nie działała od najmłodszych lat, może wtedy udałoby się zdobyć medal? Żal jest, że tego medalu nie udało się wywalczyć, choć z drugiej strony czasy juniorskie wspominam bardzo miło. Z wieloma kolegami z tamtej drużyny utrzymuję kontakt do dziś.<br /><br /><strong>Mając 18 lat grałeś już w pierwszym zespole Astorii. Przeskok z koszyk&oacute;wki młodzieżowej do seniorskiej był bardzo trudny?</strong><br />- Na pewno tak, już same treningi z seniorami stanowiły dla mnie duży przeskok na o wiele wyższy poziom. Kiedyś ten awans do senior&oacute;w musiał nastąpić, początki były trudne, ale tak pewnie odczuwa to każdy młody zawodnik przechodzący ten właśnie etap. Debiutowałem w II lidze w meczu Astorii z Harmattanem Gniewkowo...<br /><br /><strong>Można powiedzieć, że na dobry początek takie lokalne derby.</strong><br />- Tak właśnie było, nie brakowało animozji pomiędzy Astorią i Harmattanem, kibice obu klub&oacute;w nie przepadali za sobą. Wygraliśmy ten mecz. Pamiętam też, że m&oacute;j pierwszy wyjazdowy mecz w seniorach, rozgrywaliśmy z Legią, właśnie w tej hali na Bemowie.<br /><br /><strong>Mocno zbiliście wtedy Legię na parkiecie.</strong><br />- Mecz rozgrywaliśmy przed świętami, i pamiętam że faktycznie wygraliśmy dość wysoko. Kto by pomyślał, że siedem lat p&oacute;źniej będę występował właśnie w Legii.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakkoperski4-1493227638.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Tym bardziej, że wtedy Legię w ciągu dw&oacute;ch sezon&oacute;w pokonywaliście wysoko cztery razy, Legia broniła się przed spadkiem do III ligi, a teraz trafiłeś do klubu, kt&oacute;ry znajduje się zupełnie na innym poziomie, i bije się o awans do PLK.</strong><br />- Parę lat temu faktycznie Legia miała gorszy okres w swojej koszykarskiej historii, plasowała się nisko w II lidze, raz nawet spadła do trzeciej ligi. Przez moment nie było tak głośno o tym klubie, jak choćby jest teraz. Wiadomo, że cele dzisiejszej Legii i tamtej sprzed kilku lat są zupełnie inne. Dziś chcemy wejść do ekstraklasy. Jesteśmy blisko tej najwyższej klasy rozgrywkowej.<br /><br /><strong>Atmosferę tych mecz&oacute;w pamiętasz? Przeglądałem sobie przed wywiadem zdjęcia z tamtych spotkań i można powiedzieć, że &oacute;wczesny "młyn" był liczniejszy niż ten dzisiejszy, mimo że sportowo te drużyny dzielą przynajmniej dwa poziomy.</strong><br />- Pamiętam atmosferę, pamiętam też, że Żyleta wtedy była na trybunie prostej, naprzeciwko naszej ławki, nie zaś obok ławki gości, jak to ma miejsce od niedawna. To robiło duże wrażenie, szczeg&oacute;lnie na mnie, kt&oacute;ry pojechał na pierwszy wyjazd z seniorami. Jak kibice ryknęli "Sen o Warszawie", to chyba nas wszystkich przeszły ciarki po plecach. Super atmosfera.<br /><br /><strong>Z Astorią wywalczyłeś w końcu awans do pierwszej ligi. Co się stało, że w I lidze grałeś zdecydowanie mniej?</strong><br />- Wygaliśmy wtedy finał play-off z SKK Siedlce, w kt&oacute;rym występował wtedy Kamil Sulima. Pierwszy sezon w I lidze był bardzo trudny dla nas, jako całego zespołu. Zaczęliśmy słabo, od 7-8 porażek na początku rozgrywek. Sam grałem mniej i z pewnością był to ciężki sezon. Poziom w I lidze z pewnością był wyższy. Mimo, że p&oacute;źniej w końcu wygraliśmy kilka spotkań, to na koniec rozgrywek spadliśmy zn&oacute;w do drugiej ligi. W play-outach graliśmy z Lublinem i przegraliśmy je 2:3, przy czym decydujące spotkanie rozgrywaliśmy na wyjeździe.<br /><br /><strong>Przenosiny do Świecia, kt&oacute;re nastąpiły właśnie po tym sezonie, to bardziej Tw&oacute;j pomysł, czy może wyszedł od Astorii?</strong><br />- Astoria chciała mnie zatrzymać, miałem propozycję z klubu, ale doszedłem do wniosku, że muszę znaleźć klub, w kt&oacute;rym będę spędzał znacznie większą liczbę minut na parkiecie. Taką właśnie perspektywę gry zaproponował mi KK Świecie. W wieku 19-20 lat uznałem, że muszę się ogrywać, a nie siedzieć na ławce. Z perspektywy czasu uważam, że to był bardzo dobry ruch z mojej strony, bo na parkiecie spędałem po około 30 minut w meczu, nabrałem doświadczenia.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakkolakowski2-1493227704.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Tata pomagał w jakiś spos&oacute;b w tym "transferze"? Jak wiadomo, w trakcie swojej kariery kilka lat w tym mieście spędził.</strong><br />- To już nie był ten sam klub, bo tata grał w Polpaku Świecie, kt&oacute;ry p&oacute;źniej upadł, ja zaś trafiłem już do Klubu Koszyk&oacute;wki Świecie. Tata powiedział, że sam podejmę ostateczną decyzję, ale jeżeli mam tam grać dużo minut, to będzie dobra decyzja. Trenerem KK Świecie był wtedy kolega z taty drużyny, a w zespole występowałem też z jednym z zawodnik&oacute;w, z kt&oacute;rym m&oacute;j tata występował na parkiecie w drużynie Polpaku.<br /><br /><strong>Patrząc na przebieg Twojej kariery i statystyki, można powiedzieć, że ten krok wstecz - do drugiej ligi, wyszedł Ci na dobre. Sprawdziło się to, że dużo grałeś i dużu rzucałeś.</strong><br />- O to mi wtedy chodziło - zagrać dobry sezon, ograć się. Zrobiłem krok w tył, żeby potem zrobić dwa do przodu.<br /><br /><strong>I wr&oacute;cić ponownie do Astorii.</strong><br />- Nadarzyła się okazja, że po roku spędzonym w Świeciu, Astoria wr&oacute;ciła do pierwszej ligi, a ja dostałem ofertę gry w Bydgoszczy kolejny raz. Byłem zadowolony z tego faktu. Fajnie było zn&oacute;w spr&oacute;bować swoich sił w I lidze, do tego w rodzinnym mieście.<br /><br /><strong>Do Bydgoszczy wracałeś kilka razy. Chyba idealnie pasuje do Ciebie powiedzenie - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.</strong><br />- Coś w tym jest, zawsze ciągnie do domu, gdzie ma się rodzinę. W Bydgoszczy mam właściwie całą rodzinę, przyjaci&oacute;ł. Nie da się ukryć, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.<br /><br /><strong>Sezon 2013/14 był dla Astorii średnio udany (10. miejsce), ale dla Ciebie indywidualnie chyba więcej niż przyzwoity, bo dostałeś po nim szansę gry w ekstraklasie.</strong><br />- W przerwie sezonu przyszedł do nas trener Krutikow i muszę powiedzieć, że bardzo dużo wyniosłem z pracy z tym szkoleniowcem. Postawił na mnie, mogłem liczyć na zaufanie z jego strony. Treningi były bardzo ciężkie, ale i niezwykle pożyteczne. On sprawił to, że po sezonie, w kt&oacute;rym zajęliśmy może i nie najwyższe 10. miejsce, pojawiły się oferty gry w PLK. Wszystko wskazywało na to, że dalej zostanę w Astorii i będę grać w pierwszej lidze, ale kiedy przyszły dwie oferty, pomyślałem, że chyba najwyższy czas sp&oacute;bować gry na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Zdecydowałem się na przenosiny do Polpharmy.<br /><br /><strong>Skąd była ta druga oferta?</strong><br />- Dzwonił do mnie trener Turkiewicz z Lublina. Wybrałem Starogard Gdański poniekąd też z tego powodu, że leży bliżej Bydgoszczy. Byłem wtedy na ostatnim roku studi&oacute;w w Bydgoszczy, a dzięki grze w niedalekim Starogardzie, mogłem ukończyć studia w terminie. Trasę pomiędzy tymi miastami pokonywałem wtedy w niespełna p&oacute;łtorej godziny.<br /><br /><strong>Łączenie nauki z grą w koszyk&oacute;wkę na tak wysokim poziomie na pewno nie jest łatwe.</strong><br />- To jest możliwe, ale wymaga wielu wyrzeczeń. Szczerze m&oacute;wiąc, zawsze rodzice powtarzali mi, że fajnie, że gram w koszyk&oacute;wkę, ale powinienem mieć jakąś alternatywę, gdyby w sporcie mi nie wyszło, lub gdybym doznał kontuzji. Jak widać po moim przykładzie, można to pogodzić. Kiedy trenowałem w juniorach Astorii, mieszkałem akurat z rodzicami poza Bydgoszczą i dojeżdżałem codziennie PKS-ami. To też nie było najłatwiejszym rozwiązaniem, bo dojeżdżałem nim rano do szkoły, p&oacute;źniej na obiad do domu, a po nim od razu na trening, i kolejny PKS to droga z Bydgoszczy do domu, już p&oacute;źnym wieczorem. No i oczywiście w między czasie trzeba było się pouczyć. Ale od najmłodszych lat przechodziłem kolejne szczeble edukacji, studia r&oacute;wnież udało mi się skończyć i jestem z tego powodu zadowolony. Mam wykształcenie i po zakończeniu kariery mogę rozpocząć inną ścieżkę, i układać sobie życie niezwiązane ze sportem. Czyli będę miał wyb&oacute;r.<br /><br /><strong>Ten właśnie moment - wejścia do klubu z PLK, był tym, kiedy dotarło do Ciebie, że z tej koszyk&oacute;wki...</strong><br />- ... można żyć i można zrobić karierę? Czy to był ten moment? Na pewno pierwszy sezon w ekstraklasie był tego typu sygnałem, że mam szansę zrobić jakąś karierę, będę m&oacute;gł z kosza nie tylko czerpać radość, ale r&oacute;wnież utrzymać siebie i rodzinę. Wcześniej za przykład miałem tatę, kt&oacute;ry grał w koszyk&oacute;wkę i potrafił utrzymać z tego rodzinę. Kiedyś właśnie myślałem, że fajnie by było grając w koszyk&oacute;wkę, zapewnić byt sobie, i swojej rodzinie. Cieszę się, że sam r&oacute;wnież doszedłem do takiego momentu.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakkolakowski3-1493227767.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Jak oceniasz ten sezon w ekstraklasie, bo statystyki na pewno wszystkiego nie m&oacute;wią? Co ciekawe, debiutowałeś w niej rok p&oacute;źniej niż Tw&oacute;j tata.</strong><br />- Na pewno był to ciężki sezon zar&oacute;wno dla mnie, jak i klubu. Dopiero poznawałem te rozgrywki, kt&oacute;re wcześniej oglądałem tylko w telewizji. Zbierałem doświadczenie, grając przeciwko wielu obcokrajowcom w ekstraklasie. Na pewno nie byłem do końca zadowolony, bo mimo wszystko liczyłem na więcej minut. A z tym było r&oacute;żnie. Raz byłem w rotacji przez 2-3 spotkania, by potem przez trzy kolejne w og&oacute;le nie wyjść na parkiet. Tak wyglądał cały tamten sezon. Kiedy trzy mecze siedzi się na ławce, i w końcu trener wpuszcza Cię na chwilę w czwartym, pewność siebie nie jest tak wysoka jak u gracza, kt&oacute;ry regularnie dostaje szanse. Drużyna sporo mecz&oacute;w przegrywała i atmosfera wok&oacute;ł klubu nie była najlepsza. Dzisiaj patrząc na tamten sezon, uznaję to za cenne doświadczenie, kt&oacute;re jeszcze zaprocentuje. Zobaczyłem co należy poprawić w swojej grze, żeby jeszcze do tej ekstraklasy wr&oacute;cić i zaprezentować się lepiej. Poznałem tam fajnych ludzi.<br /><br /><strong>Między innymi "Kukłę" i "Jarmaka".</strong><br />- Dokładnie.<br /><br /><strong>Myślisz, że dzięki temu łatwiej Wam się dziś rozumieć na parkiecie?</strong><br />- Tak sądzę. Pewne zachowania zawodnik&oacute;w można poznać obserwując ich codziennie na treningach i w meczach. P&oacute;źniej zaś, kiedy otrzymałem propozycję gry w Legii, od razu zadzwoniłem do "Kukły" i zapytałem o kilka spraw, kt&oacute;re wiele rozjaśniły mi.<br /><br /><strong>P&oacute;źniej "Jarmak" pewnie do Ciebie dzwonił przed przyjściem do Legii?</strong><br />- Do mnie akurat nie, ale na pewno dzwonił właśnie do "Kukły". To są dobre ziomki, jak sami m&oacute;wią o sobie. Kiedy dowiedziałem się, że "Jarmak" wzmocni nasz zesp&oacute;ł, to nie ukrywam, że ucieszyłem się. Znałem go i wiedziałem, że przyniesie dobrą energię.<br /><br /><strong>Było też widać, że takiego zawodnika, wysokiego środkowego brakowało w drużynie.</strong><br />- Można powiedzieć, że właśnie Mateusz był brakującym elementem tej układanki. Brakowało wysokiego gracza, kt&oacute;ry ma duży zasięg. On do tego potrafi zagrać pod koszem, ale i wyjść na obw&oacute;d i rzucić. To dobry transfer, co Mateusz pokazuje w spotkaniach. Wydaje mi się, że już się odnalazł w drużynie i dużo nam pomaga.<br /><br /><strong>Po sezonie w Polpharmie ponownie wr&oacute;ciłeś do Astorii. Do była jedyna możliwość na tamten moment, czy czekałeś jeszcze na sygnał kt&oacute;regoś z klub&oacute;w PLK?</strong><br />- Szczerze m&oacute;wiąc, to była dla mnie trudna decyzja. Mimo, że mało grałem w ekstraklasie, nie czułem się gorszy od pozostałych zawodnik&oacute;w. Jeżeli wtedy zgłosiłby się po mnie jakiś klub, kt&oacute;ry powiedziałby, że da mi określoną rolę w ekstraklasie - na przykład mocne bronienie przez 10-15 minut w meczu - to bym został w ekstraklasie. Nie było jednak takiej oferty, pojawiały się jedynie zapytania. Nie interesowało mnie natomiast bycie 10-11 zawodnikiem w drużynie, kt&oacute;ry jest tylko do treningu. Dlatego też wr&oacute;ciłem do pierwszej ligi, gdzie mogłem mieć szanse dłuższej gry. Tak jakoś wyszło, że kolejny raz Astoria odezwała się do mnie bardzo szybko. W klubie pojawiły się w końcu ambitne plany - drużyna miała grać nie tylko o utrzymanie, ale celem były play-offy.<br /><br /><strong>I to udało się zrealizować. W pierwszej rundzie play-off graliście zresztą z Legią, przegraliście 0:3. W trzecim meczu można powiedzieć, że już mieliście Legię, do przerwy, na widelcu i wydawało się, że przedłużycie serię przynajmniej do czwartego spotkania. Czego zabrakło?</strong><br />- Swoje zadanie wykonaliśmy, zajmując sz&oacute;ste miejsce po sezonie zasadniczym i awansując do play-off&oacute;w. M&oacute;wiliśmy sobie, że chcemy przynajmniej jeden mecz Legii urwać. W obu spotkaniach w Warszawie nie mieliśmy za bardzo nic do powiedzenia. Może na początku drugiego spotkania jeszcze trochę powalczyliśmy, ale oba mecze były pod dyktando Legii. Chcieliśmy urwać mecz u siebie, by nasi kibice mieli okazję zobaczyć jeszcze jedno spotkanie w Bydgoszczy. Pierwszą połowę skończyliśmy z wynikiem bodajże +13. To kosztowało nas sporo energii, bo wyszliśmy mocno nabuzowani. Po przerwie zabrakło nam siły i rotacji. Graliśmy wtedy zawężoną rotacją, w 7-8 zawodnik&oacute;w. Legia miała dziesięciu, mogła rotować. Kiedy Legia włączyła sw&oacute;j wyższy bieg, była nie do zatrzymania. M&oacute;wiąc zupełnie szczerze, Legia była na nas za mocna i pomimo porażki 0:3 nikt w klubie nie robił z tego tragedii.<br /><br /><strong>Powiedz teraz szczerze, bo wtedy nie byłeś jeszcze zawodnikiem Legii - kto według Ciebie był faworytem zeszłorocznego finału pomiędzy naszym klubem a Miastem Szkła Krosno?</strong><br />- Wiadomo, że wszyscy stawiali wtedy na Krosno, liczyli że to ten zesp&oacute;ł spokojnie awansuje do ekstraklasy. M&oacute;wiąc szczerze nie spodziewałem się tak dobrej Legii w play-offach. Po nas Legia przeszła się jak chciała, p&oacute;źniej nie dała żadnych szans Sokołowi Łańcut, wygrywając 3:1, przy czym wygrali w drugim meczu w Łańcucie +30. Przed finałem byłem przekonany, że to nie będzie jednostronna rywalizacja. Wszyscy mieliśmy w pamięci, że Krosno przeszło jak burza przez sezon zasadniczy. Krosno było według mnie delikatnym faworytem, ale po wynikach pierwszego i trzeciego meczu, kiedy Legia wygrała na Bemowie +30, byłem przekonany, że warszawski zesp&oacute;ł już tego nie wypuści, a Krosno jest pod ścianą. Bardzo mocno zdziwił mnie wynik czwartego meczu...<br /><br /><strong>Takie wysokie wygrane raz jednej, raz drugiej drużyny to raczej niespotykane w play-off.</strong><br />- To dość ciekawe, że te mecze kończyły się tak r&oacute;żnymi wynikami, rozgrywane w końcu dzień po dniu. Piąty mecz oglądałem przez chwilę. Ale wtedy liczyła się dyspozycja dnia, zespoły znały się już świetnie. Ten ostatni mecz był najbardziej wyr&oacute;wnany. Krosno delikatnie prowadziło. Przewaga własnego parkietu, doping kibic&oacute;w - to z pewnością pomogło ekipie z Podkarpacia.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakkolakowski4-1493227806.jpg" alt="" /></p> <p><strong>W tym sezonie przewagę parkietu do końca sezonu będziecie mieli Wy. Można powiedzieć, że wszystkie karty są w Waszych rękach.</strong><br />- To nasz duży plus, że mamy przewagę parkietu. Nasi kibice robią świetną atmosferę, pomagają nam zawsze, nawet kiedy nam nie idzie. Samo to jednak nie zapewni nam awansu. Przecież nie będzie tak, że kolejne zespoły będą przyjeżdżać do Warszawy, a my będziemy ich "lać".<br /><br /><strong>Pokazał to już w pierwszym meczu play-off młody zesp&oacute;ł Basketu Poznań.</strong><br />- Tak było. Wszystkie drużyny spinają się na Legię podw&oacute;jnie. Byliśmy liderem po rundzie zasadniczej, a do mecz&oacute;w z liderem też z pewnością podchodzi się inaczej zmotywowanym. Na pewno 1. miejsce przed play-off to nasz atut. Jeśli jednak chcemy awansować, musimy także wygrywać na wyjeździe. Pokazaliśmy to nie raz w sezonie zasadniczym.<br /><br /><strong>Na wyjazdach macie nawet lepszy bilans niż na własnym parkiecie.</strong><br />- Potrafimy grać na wyjazdach. Kiedy dojdzie do piątego meczu, na przykład finałowego, na pewno wolę grać go u siebie, nie zaś na wyjeździe, gdziekolwiek to ma być.<br /><br /><strong>M&oacute;wisz o podw&oacute;jnej mobilizacji na mecze z Legią. Tam samo było w Bydgoszczy, kiedy Astoria rywalizowała z Legią? Z klubem, kt&oacute;ry w całej Polsce uchodzi za taki, kt&oacute;ry nie jest obojętny i albo się go kocha, albo nienawidzi.</strong><br />- Nie będę ukrywał, że tak było. Wyjazd do Warszawy, stolicy, na mecz z Legią jest czynnikiem dodatkowo motywującym. Najlepiej widać to jednak występując już w Legii, i widząc, jak inne drużyny spinają się na mecze z nami. Tak jak m&oacute;wisz, Legię się albo kocha, albo nienawidzi. Często jak jedziemy na mecz wyjazdowy, lokalni kibice nie są nam przychylni. Co zrobić? Musimy robić swoje, bez względu na to, czy ktoś będzie rzucał w nas wyzwiskami. Wiemy jaki mamy cel, a jak ktoś jest do nas nieprzyjaźnie nastawiony, to może być jeszcze bardziej motywujące dla nas. Musimy pokazać, że jesteśmy lepsi i tyle.<br /><br /><strong>Wszyscy m&oacute;wią, że Basket Poznań jest niewygodnym rywalem dla Legii, bo młody, wybiegany itd. Co naprawdę sprawia, że ten zesp&oacute;ł faktycznie Wam nie leży, bo w Warszawie przegraliśmy z nimi także rok wcześniej, kiedy jeszcze grałeś w Astorii?</strong><br />- Na pewno poznaniacy nie są łatwym rywalem, co pokazali już w sezonie zasadniczym. Przegrywali wtedy -20 i myśleliśmy już, że jest po meczu, a to taki zesp&oacute;ł, kt&oacute;ry nigdy się nie poddaje. Młode chłopaki, ale walczą zaciekle. Z drugiej strony w play-offach nie ma już wygodnych rywali. Na kogo byśmy nie trafili, każdy będzie walczył na całego. W pierwszym meczu zagrali jak doświadczony zesp&oacute;ł, nie jak młodzież. Trzeba oddać chłopakom z Poznania, że zagrali dobre zawody. Mamy jednak tak doświadczony skład, że byłem przekonany, że sobie z tym poradzimy, co zresztą pokazaliśmy w drugim meczu.<br /><br /><strong>Tu także w meczach dzień po dniu była bardzo duża r&oacute;żnica punktowa z Waszej strony. W pierwszym z nich zdobyliście zaledwie 57 punkt&oacute;w, najmniej w całych rozgrywkach.</strong><br />- Znaleźliśmy receptę na obronę Poznania, kt&oacute;rzy stosują r&oacute;żne warianty. Drugie spotkanie pokazało, że potrafimy się im przeciwstawić, czego brakowało w piątek. Szkoda tego pierwszego meczu, ale teraz nie ma sensu tego rozpamiętywać. Jedziemy do Poznania wygrać dwa mecze. [rozmawialiśmy przed wyjazdem do Poznania - przyp. MB]. Chcemy to zakończyć w czterech spotkaniach, na pewno nie chcemy doprowadzać do nerwowego meczu numer pięć.<br /><br /><strong>Przed przyjściem do Legii, jasna wizja - wywalczenie awansu do PLK, była czynnikiem motywującym, czy może jednak wpływającym negatywnie w postaci presji?</strong><br />- Nie miałem obaw, cieszyłem się, że trafiam do klubu, kt&oacute;ry ma jasno określony cel. To niespotykane, że w lidze, kt&oacute;ra liczy 16 drużyn, tylko Legia m&oacute;wi głośno, że jej celem jest wejście do ekstraklasy. Wiadomo, że presja jest, ale nie czułem żadnych obaw. Można powiedzieć, że to sprawiało, że byłem bardziej podekscytowany.<br /><br /><strong>A czy nie było obaw, może bardziej ze strony małżonki, że Warszawa zawr&oacute;ci Ci w głowie?</strong><br />- Wręcz przeciwnie. Kiedy moja małżonka usłyszała, że otrzymałem ofertę z Legii, była tym zachwycona. Zawsze chciała mieszkać w Warszawie i z jej strony wyczuwałem, że kiedy tylko usłyszała o Legii, nie miałem innego wyboru (śmiech). Tutaj mogę powiedzieć, że czułem presję (śmiech). Żona jest zadowolona, ja r&oacute;wnież, na nic nie możemy narzekać. <br /><br /><strong>Kiedy założyłeś rodzinę?</strong><br />- Pobraliśmy się w zeszłe wakacje. 29 lipca 2016 roku. Świeżo po ślubie przeprowadziliśmy się do Warszawy. To było tydzień po weselu, jeszcze nie opadły emocje.<br /><br /><strong>Początek przygotowań do sezonu.</strong><br />- Dokładnie, z tego powodu nie zdążyliśmy nawet zrobić sesji ślubnej i przełożyliśmy ją na najbliższe wakacje. Pierwsze miesiące małżeństwa są jak najbardziej udane.<br /><br /><strong>Nie obawiasz się, że w przyszłości, jak to czasem bywa u sportowc&oacute;w, będziecie zmuszeni do życia na odległość? Czy takie rozwiązanie w og&oacute;le nie wchodzi w grę?</strong><br />- To byłoby bardzo ciężkie i dla mnie, i dla Agi. Raczej nie wchodzi to w rachubę. Życie pisze r&oacute;żne scenariusze, może być r&oacute;żnie, ale nie wyobrażam sobie, by Aga mieszkała teraz w Bydgoszczy, a ja w Warszawie. Dużo mi pomaga. Mam nadzieję, że bez względu jak moja kariera się potoczy, gdzie przyjdzie mi grać, Agnieszka będzie tam ze mną. W końcu wiedziała na co się pisze - życie ze sportowcem nie może być jej obce.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakmb-1493227862.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Dzięki temu też łatwiej upilnować męża, żeby nie poznawał nocnych urok&oacute;w Warszawy.</strong><br />- Właśnie tak. Wiadomo, że Warszawa kusi, jest dużym miastem, w kt&oacute;rym można znaleźć wiele rozrywek. Nie wiem, czy sama żona chciałaby, żebym mieszkał tu sam. Chyba jednak by na to nie pozwoliła.<br /><br /><strong>W Astorii w poprzednim sezonie rzucałeś dwa razy więcej punkt&oacute;w i grałeś średnio 10 minut w meczu dłużej. Spodziewałeś się, że Twoja rola - w końcu najlepszego zawodnika sezonu zasadniczego - będzie w Legii zupełnie inna?</strong><br />- Spodziewałem się, że moja rola będzie inna. W każdym meczu kto inny może poprowadzić nas do zwycięstwa. Miałem tego świadomość, przed podpisaniem umowy rozmawiałem z trenerem, wiedziałem jakie będę miał zadania w obronie. Nie rozpaczam z tego powodu, że rzucam dwa razy mniej punkt&oacute;w. Statystyki indywidualne nie są dla mnie na pierwszym miejscu, schodzą na dalszy plan. Przyszedłem do Legii, żeby wywalczyć awans z drużyną. Najważniejsze, by ostatni mecz sezonu wygrała Legia.<br /><br /><strong>W przypadku awansu, kt&oacute;ry mamy nadzieję nastąpi w maju, Legia będzie miała u Ciebie priorytet na kolejny sezon?</strong><br />- Tak będzie bez wątpienia. Chciałbym zostać w Legii jak wejdziemy do ekstraklasy. Dobrze czuję się w klubie, dobrze z żoną czujemy się w Warszawie, i na pierwszym miejscu będę stawiał pozostanie w tym klubie.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakmb7-1493228005.jpg" alt="" /></p> <p><strong>W zeszłym roku awans do PLK wywalczył Tw&oacute;j dawny kolega z drużyny, Filip Małgorzaciak. W PLK Krosno postawiło nie tylko na niego, ale i kilku innych zawodnik&oacute;w, kt&oacute;rzy wywalczyli awans. To chyba idealne rozwiązanie.</strong><br />- Drużyna z Krosna jest dobrym przykładem na to, że nie trzeba wymieniać 3/4 składu, żeby poradzić sobie w PLK. Zostawili 7 Polak&oacute;w, do kt&oacute;rych dokooptowali 3-4 dobrych obcokrajowc&oacute;w i pokazali, że można walczyć w ekstraklasie. Mam nadzieję, że z Legią będzie podobnie i większość z nas zostanie, a do tego zrobione zostaną dobre transfery i pokażemy, że nie trzeba mieć składu opartego na niemal samych obcokrajowcach, by zaistnieć w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.<br /><br /><strong>Trenerzy sporadzycznie, ale wystawiają Cię na "jedynce". Jak czujesz się na tej pozycji, bo na pewno uniwersalność w pewien spos&oacute;b podnosi Twoją wartość jako zawodnika.</strong><br />- W juniorach zaczynałem jako rozgrywający. W rozgrywkach młodzieżowych łączyłem jeszcze grę na jedynce i dw&oacute;jce. Przez całą karierę jest tak, że grywam na obu tych pozycjach, w zależności od zapotrzebowania. W Legii wchodzę na "jedynkę" tylko jeśli "Paci" ma jakieś problemy albo Łukasz Wilczek. W Bydgoszczy często grywałem na tej pozycji, ale nie ukrywam, że zdecydowanie lepiej czuję się na "dw&oacute;jce". Kiedy trener każe mi rozgrywać, na pewno nie obrażam się i robię to najlepiej jak potrafię. Nie jest to dla mnie nic trudnego, jestem w stanie "odciążyć" nasze podstawowe jedynki, jeśli jest to konieczne.<br /><br /><strong>Tw&oacute;j tata w jednym z wywiad&oacute;w powiedział, że masz lepszy rzut od niego.</strong><br />- M&oacute;j tata był znany przede wszystkim ze świetnej defensywy. Zawsze był desygnowany do krycia Amerykan&oacute;w. Sam od zawsze bardziej miałem inklinacje rzutowe. Chociaż mam nadzieję, że pokazuję, że obrona też nie jest dla mnie obcym aspektem. Poprawiłem się w tym elemencie gry na przestrzeni ostatnich lat. Trener Bakun daje mi defensywne zadania, to chyba r&oacute;wnież świadczy o tym, że poprawiłem się w obronie. Nie każdy lubi bronić, ja zaś doszedłem do takiego punktu, że rozumiem, jak jest to ważne dla drużyny. Staram się w grze defensywnej iść cały czas do przodu.<br /><br /><strong>Rodzina po meczu, kt&oacute;ry ogląda w Twoim wykonaniu zapewne nie stroni od uwag i rozm&oacute;w. W końcu jeśli tata przez tyle lat grał w kosza, na pewno może merytorycznie z Tobą podyskutować.</strong><br />- Tak było szczeg&oacute;lnie, kiedy grałem w Bydgoszczy, gdzie na trybunach pojawiało się wiele os&oacute;b z mojej rodziny. Zawsze tata po meczu nie tylko gratulował, ale m&oacute;wił, w kt&oacute;rych momentach mogłem zachować się lepiej. Po meczach w Warszawie, żona zawsze musi mi powiedzieć co nieco na temat mojej gry - gł&oacute;wnie to, co powinienem robić lepiej. Komentarze pojawiają się co mecz. Nie obrażam się z tego powodu, bo wiem, że oni robią to w dobrej wierze i dla mojego dobra.<br /><br /><strong>Jak najbardziej lubisz spędzać wolny czas?</strong><br />- R&oacute;żnie. Lubię zar&oacute;wno przeczytać dobrą książkę, sprawdzić informacje w Internecie. Między treningami żona jest akurat w pracy i ten czas muszę jakoś sobie zagospodarować. Wtedy lubię zrobić sobie dobry posiłek, a czas szybko upływa. Kiedy jest trochę więcej czasu, chętnie wychodzę z żoną do kina, czy na spacer po warszawskiej Star&oacute;wce. Staram się spędzać ten czas aktywnie, chociaż nie zawsze po treningu się to udaje, czasem organizm potrzebuje snu. Wiele zależy od dnia. Do tego czasem dochodzi nauka, bo zacząłem kolejne studia.<br /><br /><strong>Gdzie i na jakim kierunku?</strong><br />- W zeszłym roku zacząłem naukę na akademii Leona Koźmińskiego. Mam r&oacute;żne prace do wykonania. Wybrałem kierunek ekonomia, zawsze chciałem dokształcić się w tym kierunku. Nadarzyła się okazja i cieszę się, że mogę to połączyć z grą w koszyk&oacute;wkę w Warszawie. Mam indywidualny tok nauczania, ale czasem właśnie wolny czas muszę poświęcić na naukę, czy zrobienie jakiejś pracy na uczelni.<br /><br /><strong>Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?</strong><br />- Nie mam jednego ulubionego wykonawcy, ani stylu muzycznego. Koszyk&oacute;wka od zawsze kojarzyła się z czarnymi rytmami, rapem i hip-hopem. Lubię też posłuchać dobrego popu, nie jestem w żaden spos&oacute;b zamknięty na jakiś gatunek muzyczny. No może nie licząc techno, kt&oacute;rego nie lubię. Najważniejsze, żeby nuta wpadała w ucho.</p> <p><img style="max-width: 800; max-height: 2000;" src="/uploads/articles/800x2000/robakmb8-1493228036.jpg" alt="" /></p> <p><strong>Śledzisz inne od koszyk&oacute;wki dyscypliny sportowe - wyniki, mecze, mistrzostwa, igrzyska?</strong><br />- Staram się śledzić każdy sport. Choć gł&oacute;wnie piłkę nożną, bo to nią żyje cały nasz kraj. Kiedyś bardziej interesowałem się siatk&oacute;wką, z czasem trochę mi przeszło. Przede wszystkim jednak, co chyba nie dziwi, koncentruję się na koszyk&oacute;wce.<br /><br /><strong>Miałeś już okazję być na meczu przy Łazienkowskiej i jakbyś por&oacute;wnał atmosferę z tą, jaka była jeszcze kilka lat temu na meczach piłkarskich w Bydgoszczy?</strong><br />- Niestety jeszcze nie. Cały czas powtarzałem sobie, że p&oacute;jdę jak się zrobi cieplej, ale przyznaję - dotąd nie byłem, ale wybiorę się na pewno. Czasem nasze mecze pokrywały się z piłką, ale w grupie mistrzowskiej na pewno znajdę czas. Muszę się natomiast przyznać, że nigdy nie byłem na meczu Zawiszy.<br /><br /><strong>Rozmawiał Marcin Bodziachowski</strong></p> ]]>
Wed, 26 Apr 2017 19:16:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/piotr-robak-dla-legiakosz-com-1503
<![CDATA[Bilety na mecze play-off ze Spójnią]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/bilety-na-mecze-play-off-ze-spojnia-1500

Legia w najbliższy weekend rozpocznie rywalizację w półfinale play-off. Bilety na dwa mecze rozgrywane w Warszawie można kupować już dziś. Sprzedaż prowadzona jest na stronie ebilet.pl.



<p>Wejści&oacute;wki na każde ze spotkań kosztują 10 (ulgowy) i 15 złotych (normalny). Dzieci do 7. roku życia wchodzą na mecz bezpłatnie, pod opieką osoby dorosłej posiadającej bilet. Sprzedaż internetowa prowadzona jest <a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-druzynowe/legia-warszawa/">TUTAJ</a>. W dniu meczu sprzedaż bilet&oacute;w prowadzona będzie na p&oacute;łtorej godziny przed rozpoczęciem spotkania w kasach biletowych przy wejściu do hali. Serdecznie zapraszamy na oba mecze naszej drużyny!<br /><br /><strong>Termin mecz&oacute;w:&nbsp;</strong>28 kwietnia (piątek) g.20:00 oraz 29 kwietnia (sobota) g.18:00 <br /><strong>Adres hali:</strong> ul. Obrońc&oacute;w Tobruku 40 (OSiR Bemowo)<br /><strong>Ceny bilet&oacute;w:</strong> 10 (ulgowy) i 15 zł (normalny)</p> ]]>
Mon, 24 Apr 2017 14:00:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/bilety-na-mecze-play-off-ze-spojnia-1500
<![CDATA[Terminy meczów play-off ze Spójnią]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/terminy-meczow-play-off-ze-spojnia-1501

Koszykarze Legii w najbliższy weekend rozpoczną rywalizację w II rundzie play-off ze Spójnią Stargard. Dwa pierwsze spotkania rozegrane zostaną w Warszawie - w piątek i sobotę w hali OSiR Bemowo.



<p>Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:00, sobotnie o 18:00. Oba mecze rozegrane zostaną w hali przy ulicy Obrońc&oacute;w Tobruku 40 na warszawskim Bemowie. Trzecie spotkanie obu drużyn odbędzie się 6 maja w Stargardzie. Informację o sprzedaży bilet&oacute;w na mecze w Warszawie podamy niebawem.</p> <p>&nbsp;</p> <p><strong>Terminy mecz&oacute;w:</strong> 28 kwietnia (piątek) g.20:00 oraz 29 kwietnia (sobota) g.18:00</p> <p><strong>Adres hali:</strong> ul. Obrońc&oacute;w Tobruku 40 (OSiR Bemowo)</p> ]]>
Mon, 24 Apr 2017 12:32:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/terminy-meczow-play-off-ze-spojnia-1501
<![CDATA[Statystyki 4. meczu z Basketem Poznań]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/statystyki-4-meczu-z-basketem-poznan-1499

Basket Poznań w czwartym spotkaniu z Legią prowadził przez ponad 30 minut. W czwartej kwarcie legioniści zagrali jednak bardzo twardo w obronie, czego efektem było 15 kolejnych punktów naszej drużyny i wyjście na prowadzenie 56:53.



<p>Legioniści w samej końc&oacute;wce regulaminowego czasu popełnili dwie straty, kt&oacute;re mogły ich srogo kosztować. W całym meczu nasz zesp&oacute;ł zanotował 18 strat, gospodarze 24. Tym razem nie było r&oacute;żnicy w punktach zdobywanych po stratach - zar&oacute;wno Legia, jak i Basket zdobyły po nich po 11 punkt&oacute;w. Zdecydowanie więcej do naszej gry wnieśli rezerwowi, kt&oacute;rzy dali drużynie 37 punkt&oacute;w (45 procent wszystkich punkt&oacute;w), gracze spoza wyjściowej piątki poznaniak&oacute;w, dołożyli zaledwie 14 punkt&oacute;w (18%). <br /><br />Wyższą skuteczność z gry mieli gospodarze (45,5%), ale zawodnicy Legii byli lepiej dysponowani z dystansu, trafiając 13 tr&oacute;jek, na 32 pr&oacute;by (40,6%). Cztery tr&oacute;jki rzucił Grzesiek Malewski (4/8), po dwie dołożyli Andrzejewski (2/2), Aleksandrowicz (2/3) oraz Robak (2/5). Legioniści popełnili o cztery przewinienia więcej, a parkiet za 5 fauli przedwcześnie opuścić musieli Linowski oraz Andrzejewski. Wobec problem&oacute;w z podkoszowymi, trenerzy postawili na Grześka Malewskiego, kt&oacute;ry zagrał ponad 27 minut, zdobywając 12 punkt&oacute;w i 4 zbi&oacute;rki. Końcowy wynik był r&oacute;wnież możliwy dzięki przechwytom w czwartej kwarcie. Najwięcej piłek wyrwali Łukasz Wilczek (5) oraz Piotrek Robak (4). Do poprawy zdecydowanie skuteczność rzut&oacute;w wolnych - w całym meczu nasi zawodnicy spudłowali połowę z nich (9/18), a najgorzej w tym elemencie spisywali się Linowski (1/5) i Robak (1/4).</p> <p>&nbsp;</p> <p><strong>Punkty w 5-minutowych przedziałach:</strong> 10-5, 24-14, 32-28, 40-32, 50-34, 53-42, 55-58, 68-68, 77-82<br /><strong>Punkty po stratach:</strong> 11-11<br /><strong>Punkty spod kosza:</strong> 32-34<br /><strong>Punkty drugiej szansy:</strong> 3-13<br /><strong>Punkty po szybkim ataku:</strong> 11-7<br /><strong>Punkty zmiennik&oacute;w:</strong> 14-37<br /><strong>Najwyższe prowadzenie:</strong> 16-6<br /><strong>Najwyższa seria punktowa:</strong> 10-0 (50-34) - 15-0 (53-56) <br /><strong>Zmiany prowadzenia:</strong> 2<br /><strong>Remisy:</strong> 4<br /><strong>Czas prowadzenia:</strong> 30:45 - 12:43<br /><br /><strong>BASKET POZNAŃ:</strong><br />Rzuty z gry: 25/55 (45,5%)<br />Rzuty za 2: 18/35 (51,4%)<br />Rzuty za 3: 7/20 (35,0%)<br />Rzuty za 1: 20/28 (71,4%)<br />Zbi&oacute;rki suma, atak/obrona: 41, 5/36<br />Asysty: 16<br />Straty: 24<br />Przechwyty: 9<br />Bloki: 5<br />Faule popełnione/wymuszone: 20/22<br /><br /><strong>LEGIA WARSZAWA:</strong><br />Rzuty z gry: 30/74 (40,5%)<br />Rzuty za 2: 17/42 (40,5%)<br />Rzuty za 3: 13/32 (40,6%)<br />Rzuty za 1: 9/18 (50,0%)<br />Zbi&oacute;rki suma, atak/obrona: 40, 13/27<br />Asysty: 21<br />Straty: 18<br />Przechwyty: 13<br />Bloki: 2<br />Faule popełnione/wymuszone: 24/20<br /><br />Pełne statystyki dostępne są <a href="http://rozgrywki.pzkosz.pl/mecz/52766/biofarm-basket-poznan-legia-warszawa.html">TUTAJ</a>.</p> ]]>
Mon, 24 Apr 2017 11:15:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/statystyki-4-meczu-z-basketem-poznan-1499
<![CDATA[Wypowiedzi po 4. meczu z Basketem Poznań (VIDEO)]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/wypowiedzi-po-4-meczu-z-basketem-poznan-video-1495

"Po pierwszej połowie wyglądaliśmy jak zbite psy. Gospodarze prowadzili ośmioma punktami, a my wyglądaliśmy jakbyśmy przegrali zawody i odpadli z rywalizacji. W 4. kwarcie zagraliśmy bardzo niekonwencjonalnie, jak jeszcze nigdy nie graliśmy. Jak widać był to dobry bodziec. Chłopcy położyli serce na parkiecie jeśli chodzi o obronę" - powiedział po meczu nr4 trener Legii, Piotr Bakun.



<p>&lt;iframe width="854" height="480" src="https://www.youtube.com/embed/l5vQwdBq3S4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;</p> <p>&nbsp;</p> <p><strong>Przemysław Szurek (trener Basketu Poznań):</strong> Legia jest tak doświadczonym zespołem, kt&oacute;ry kiedy złapie "flow", to trudno go zatrzymać. Tak było dzisiaj, trudno było ją zatrzymać, legioniści trafiali bardzo trudne rzuty, szczeg&oacute;lnie Grzegorz Malewski. Naszym celem było to, żeby nie dać Legii złapać swojego rytmu. Niestety dopuściliśmy do tego poprzez nasze straty. Z jednej strony mogę mieć pretensje, że wpuściłem młodego zawodnika, kt&oacute;ry miał parę strat, ale po to pracujemy w Poznaniu, żeby dawać szansę młodym ludziom. Nie chodzi o to, żeby grać cały mecz jedną piątką, tylko jak najszerszą ławką. Chcemy dawać przykład, że można stawiać na młodych ludzi, jednocześnie grając fajny basket, miły dla oka i kibic&oacute;w. To był świetny sezon, świetne widowisko, święto koszyk&oacute;wki w Poznaniu. Można powiedzieć, że zabrakło wisienki na torcie, ale proszę mi wierzyć, nie czuję się w żaden spos&oacute;b przegrany. Mam wygrany zesp&oacute;ł, pomimo że dzisiaj przegraliśmy. (...) Była szansa na zwycięstwo, ale z drugiej strony, kto by przed tą serią powiedział, że Legia będzie się z nami tak męczyła. Od zawodnik&oacute;w Legii usłyszałem po meczu: uff, mamy najgorszego rywala za sobą. To tylko świadczy o tym, jaką robotę wykonujemy. Potencjał po stronie legionist&oacute;w jest ogromny. Nie pozostaje mi nic innego niż życzyć Legii awansu do ekstraklasy. Jak już z kimś przegraliśmy, to mam nadzieję, że z mistrzem pierwszej ligi i przyszłym zespołem ekstraklasy. Świetna organizacja, świetni kibice, świetni zawodnicy, życzę Piotrkowi Bakunowi, żeby w kolejnych rundach nie tracił już tyle zdrowia, ile stracił go podczas mecz&oacute;w z nami. Życzmy sobie wsp&oacute;lnie, żebyśmy za parę lat spotkali się na wyższym poziomie, bo może kiedyś w Poznaniu przyjdzie taki moment, że będziemy w stanie budować zesp&oacute;ł na walkę o ekstraklasę i może to się ziści.</p> ]]>
Mon, 24 Apr 2017 10:00:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/wypowiedzi-po-4-meczu-z-basketem-poznan-video-1495
<![CDATA[Końcówka i dogrywka meczu nr4 z Basketem (VIDEO)]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/koncowka-i-dogrywka-meczu-nr4-z-basketem-video-1502

Końcówka czwartego meczu z Basketem Poznań była niezwykle emocjonująca - najpierw legioniści zdobywając 15. kolejnych punktów wyszli na prowadzenie, później mając wygraną w kieszeni, popełnili kuriozalne błędy.



<p>Nieporozumienie Łukasza Wilczka i Michała Aleksandrowicza, na 20 sekund przed końcem meczu pozwoliło doprowadzić rywalom do stanu 67:68. Chwilę p&oacute;źniej nasi gracze ponownie wybijając piłkę z boku, pozwolili rywalom na wyszarpanie jej i szybką kontrę zakończoną faulem "Pandy". Poznaniacy trafiając jeden rzut wolny doprowadzili do remisu. Legioniści na rozstrzygnięcie spotkania mieli jeszcze 11 sekund, ale rzut Grześka Malewskiego z bardzo trudnej pozycji nie trafił do kosza. W dogrywce przewaga Legii była już wyraźna, co zresztą zobaczyć można na załączonym filmie z końcowych minut niedzielnego spotkania.</p> <p>&lt;iframe width="854" height="480" src="https://www.youtube.com/embed/dGzZAc96pCM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;</p> ]]>
Mon, 24 Apr 2017 08:32:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/koncowka-i-dogrywka-meczu-nr4-z-basketem-video-1502
<![CDATA[Galeria z 4. meczu z Basketem Poznań]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/galeria-z-4-meczu-z-basketem-poznan-1497

Emocje w meczu czwartym pomiędzy Basketem Poznań i warszawską Legię były niesamowite. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć z niedzielnego meczu, po którym wywalczyliśmy awans do półfinału play-off.



<p>Galeria zdjęć znajduje się <a href="/galeria/271480">TUTAJ</a>. Fot. Marcin Bodziachowski</p> ]]>
Sun, 23 Apr 2017 19:50:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/galeria-z-4-meczu-z-basketem-poznan-1497
<![CDATA[W drugiej rundzie play-off ze Spójnią]]> http://legiakosz.com/aktualnosci/w-drugiej-rundzie-play-off-ze-spojnia-1489

Rywalem Legii w drugiej rundzie play-off będzie zespół Spójni Stargard, który pokonał na pierwszym etapie play-off GKS Tychy 3-1.



<p>Pierwsze dwa mecze p&oacute;łfinałowe rozegrane zostaną w najbliższy weekend na warszawskim Bemowie. Dokładne terminy spotkań podamy wkr&oacute;tce. Mecz numer 3 legioniści rozegrają na wyjeździe 6 maja. Rywalizacja o awans do finału I ligi toczyć się będzie do trzech wygranych. Ewentualne czwarte spotkanie rozegramy 7 maja na wyjeździe, zaś w przypadku konieczności rozegrania piątego spotkania, to odbędzie się w środę, 10 maja na Bemowie.</p> <p>Przed dwoma laty Legia grała ze Sp&oacute;jnią w 1. rundzie fazy play-off. W&oacute;wczas nasz zesp&oacute;ł pokonał zesp&oacute;ł ze Stargardu 3:1.</p> ]]>
Sun, 23 Apr 2017 19:06:00 +0200 http://legiakosz.com/aktualnosci/w-drugiej-rundzie-play-off-ze-spojnia-1489