Legia
Warszawa pokonała Zastal Zielona Góra 78:70 (17:19, 29:19, 20:23, 12:9)
w decydującym, siódmym meczu finałowej serii Orlen Basket Ligi. Dzięki
zwycięstwu podopieczni Heiko Rannuli wygrali rywalizację 4:3, obronili
tytuł mistrza Polski i sięgnęli po dziewiąte mistrzostwo w historii
klubu!
Choć
po pierwszej kwarcie bliżej zwycięstwa byli zielonogórzanie, legioniści
jeszcze przed przerwą odwrócili losy spotkania i do końcowej syreny
skutecznie bronili wypracowanej przewagi. Przed własną publicznością
warszawska drużyna przypieczętowała kolejny mistrzowski sezon.
Pierwsze
punkty w spotkaniu zdobył koszykarz Zastalu, Krzysztof Sulima, który
już na początku meczu popisał się celnym rzutem za trzy punkty.
Zielonogórzanie chcieli pójść za ciosem i chwilę później otrzymali
kolejną szansę na powiększenie prowadzenia. Dwa rzuty wolne pewnie
wykorzystał Conley Garrison, a następnie zza łuku trafił Jayvon
Maughmer. Legioniści przełamali impas w kolejnej akcji, gdy skutecznie
pod koszem odnalazł się Shane Hunter, zdobywając pierwsze dwa punkty dla
swojej drużyny.
Podopieczni
Heiko Rannuli chcieli jak najszybciej odrobić straty z początku
spotkania i po chwili dołożyli kolejne dwa punkty z linii rzutów
wolnych. Zielonogórzanie pozostawali jednak bardzo skuteczni — w
następnej akcji zza łuku trafił Andrzej Mazurczak, ponownie powiększając
przewagę Zastalu. Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w bardzo
intensywnym tempie. Obie drużyny starały się grać szybko w ofensywie,
jednak większą skutecznością wykazywali się goście, którzy utrzymywali
kilkupunktowe prowadzenie.
Po
pięciu minutach pierwszej kwarty Zastal prowadził 11:5, ale warszawska
drużyna nie zamierzała odpuszczać. Legioniści również znajdowali swoje
okazje w ataku, między innymi za sprawą Maksymiliana Wilczka, który
skutecznie zakończył akcję i zdobył dwa punkty. Kilka chwil później
gospodarzom udało się zmniejszyć straty do zaledwie trzech punktów po
dwóch celnych rzutach wolnych Andrzeja Pluty. Zastal nie zamierzał
jednak oddawać prowadzenia i niemal natychmiast odpowiedział kapitalnym
rzutem za trzy punkty Patricka Cartiera. W tej sytuacji trener Heiko
Rannula zdecydował się poprosić o czas.
Po
wznowieniu gry legioniści przeprowadzili skuteczną akcję, którą
wykończył Race Thompson. Chwilę później na linii rzutów wolnych stanął
Dominic Brewton i pewnie wykorzystał obie próby. Zielonogórzanie nie
pozostali jednak dłużni — dwa punkty po celnym rzucie z półdystansu
zdobył Filip Matczak. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało jednak do
Legii. Skuteczną akcję wykończył Ojārs Siliņš, trafiając za dwa punkty i
zmniejszając straty swojej drużyny do zaledwie dwóch oczek. Po
pierwszej kwarcie Zastal Zielona Góra prowadził 19:17.
Pierwsze
punkty w drugiej kwarcie zdobył Dwight Wilson. Legioniści bardzo szybko
odpowiedzieli skuteczną akcją, dzięki czemu wciąż utrzymywali bliski
kontakt punktowy z rywalami. W kolejnej akcji ponownie zapunktowali
zielonogórzanie, ale Legia odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób.
Fantastycznym rzutem zza łuku popisał się Ojārs Siliņš, wyprowadzając
gospodarzy na prowadzenie. Zastal natychmiast odpowiedział składną akcją
ofensywną i szybko odzyskał przewagę.
W
tym fragmencie spotkania obie drużyny grały bardzo skutecznie, a
prowadzenie zmieniało się niemal z akcji na akcję. Michał Kolenda zdobył
dwa punkty, ponownie wyprowadzając Legię na prowadzenie, jednak
odpowiedź Zastalu była błyskawiczna — zza łuku trafił Conley Garrison.
Chwilę później swoją skuteczność z dystansu pokazała również Legia.
Celnym rzutem za trzy punkty popisał się Michał Kolenda, a po tym
trafieniu trener Arkadiusz Miłoszewski zdecydował się poprosić o czas.
Po
wznowieniu gry legioniści nadal skutecznie atakowali kosz rywali i
wywalczyli trzy rzuty wolne, z których dwa wykorzystał Andrzej Pluta. Na
niespełna trzy minuty przed końcem pierwszej połowy podopieczni Heiko
Rannuli prowadzili 33:26. Zielonogórzanie nie zamierzali jednak
odpuszczać. Filip Matczak trafił zza łuku, zmniejszając straty swojego
zespołu, ale Andrzej Pluta niemal natychmiast odpowiedział tym samym.
Chwilę później ten sam zawodnik skutecznie zakończył akcję spod kosza,
dokładając kolejne dwa punkty dla Legii.
Po
raz kolejny w tej kwarcie trener Arkadiusz Miłoszewski zdecydował się
przerwać grę i poprosił o czas dla swojego zespołu. Przerwa przyniosła
efekt, ponieważ po wznowieniu gry Filip Matczak ponownie trafił zza
łuku, zmniejszając straty Zastalu. W końcówce pierwszej połowy bardzo
dobrze prezentował się Shane Hunter, który najpierw skutecznie wykończył
akcję swojej drużyny, a chwilę później wykorzystał oba rzuty wolne. Na
minutę przed końcem drugiej kwarty legioniści utrzymywali
siedmiopunktowe prowadzenie, które efektownym rzutem zza łuku powiększył
Dominic Brewton. Ostatnie słowo przed przerwą należało jednak do
zielonogórzan — Chavaughn Lewis zdobył dwa punkty, ustalając wynik
pierwszej połowy na 46:38 dla Legii Warszawa.
Po
przerwie jako pierwsi zapunktowali zielonogórzanie. Jakub Szumert
otworzył trzecią kwartę celnym rzutem za trzy punkty, a chwilę później
ponownie próbował swoich sił z dystansu, jednak tym razem spudłował.
Goście nadal byli jednak skuteczni w ataku, a kolejną akcję spod kosza
wykończył Jayvon Maughmer. Widząc dobry fragment gry rywali, Heiko
Rannula szybko zareagował i poprosił o czas dla swojej drużyny.
Przerwa
przyniosła oczekiwany efekt. Legioniści uspokoili swoją grę, a pierwszą
skuteczną akcję po wznowieniu wykończył Andrzej Pluta. Warszawska
drużyna odzyskała rytm również w kolejnych minutach. Celnym rzutem zza
łuku popisał się Michał Kolenda, dzięki czemu gospodarze ponownie
odskoczyli rywalom na kilka punktów. Zielonogórzanie nie zamierzali
jednak odpuszczać i odpowiedzieli dwoma punktami Krzysztofa Sulimy.
Po
czterech minutach trzeciej kwarty Legia prowadziła 54:46. Gra wciąż
była bardzo intensywna, a obie drużyny regularnie znajdowały drogę do
kosza. Mimo to większy spokój zachowywali gospodarze, którzy
konsekwentnie utrzymywali wypracowaną wcześniej przewagę. Na niespełna
cztery minuty przed końcem tej odsłony Maksymilian Wilczek skutecznie
zakończył akcję spod kosza, dzięki czemu legioniści prowadzili już
różnicą dziesięciu punktów.
Zielonogórzanie
odpowiedzieli trafieniem Dwighta Wilsona, lecz gospodarze szybko
odzyskali kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Chwilę później Wilczek
dołożył jeszcze celną „trójkę”, ponownie powiększając przewagę swojej
drużyny. Goście walczyli jednak do samego końca i nie pozwalali Legii
całkowicie przejąć inicjatywy. Za każdym razem, gdy gospodarze budowali
wyższą przewagę, zielonogórzanie znajdowali sposób, by utrzymać kontakt
punktowy.
Końcówka
trzeciej kwarty należała do Andrzeja Mazurczaka. Najpierw trafił zza
łuku, a chwilę później dołożył jeszcze dwa punkty, zmniejszając straty
swojego zespołu przed decydującą odsłoną. Mimo tego po trzech kwartach
Legia Warszawa prowadziła 66:61 i była coraz bliżej obrony
mistrzowskiego tytułu.
Ostatnią
kwartę od zdobytego punktu rozpoczęli legioniści. Jayvon Graves
wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych, otwierając dorobek punktowy
swojej drużyny w tej części spotkania. Zielonogórzanie nie zamierzali
jednak składać broni i błyskawicznie odpowiedzieli. Celnym rzutem zza
łuku popisał się Jayvon Maughmer, dzięki czemu strata gości zmalała do
zaledwie trzech punktów.
Podopieczni
Heiko Rannuli zachowali jednak spokój i szybko odzyskali kontrolę nad
wydarzeniami na parkiecie. Najpierw skuteczną akcję wykończył Jayvon
Graves, a chwilę później Shane Hunter wykorzystał jeden z dwóch rzutów
wolnych, ponownie powiększając przewagę gospodarzy. Zielonogórzanie
konsekwentnie próbowali odrabiać straty. Jakub Szumert stanął na linii
rzutów wolnych i, podobnie jak wcześniej Hunter, wykorzystał jedną z
dwóch prób.
Po
pięciu minutach czwartej kwarty Legia prowadziła 70:65. Spotkanie
wkraczało w decydującą fazę, a goście robili wszystko, by jak
najszybciej odrobić straty. Po składnej zespołowej akcji dwa punkty
zdobył Chavaughn Lewis, jednak legioniści nie pozwalali rywalom zbliżyć
się na dobre. Race Thompson skutecznie zakończył akcję spod kosza,
przywracając swojej drużynie pięciopunktowe prowadzenie. Chwilę później
gospodarze ponownie stanęli na linii rzutów wolnych i dzięki celnym
próbom zwiększyli przewagę do ośmiu punktów.
Widząc
coraz trudniejszą sytuację swojego zespołu, trener Arkadiusz
Miłoszewski zdecydował się przerwać grę i poprosił o czas. Po wznowieniu
rywalizacji zielonogórzanie postawili wszystko na jedną kartę. Garrison
zdecydował się na rzut z dystansu i trafił, zmniejszając straty Zastalu
do pięciu punktów. Do końca spotkania pozostawały już jednak tylko
ostatnie sekundy, a każda kolejna akcja mogła przesądzić o losach
mistrzowskiego tytułu.
W
decydującym momencie ciężar odpowiedzialności wziął na siebie Jayvon
Graves, który pewnie wykorzystał oba rzuty wolne, wyprowadzając Legię na
siedmiopunktowe prowadzenie i stawiając rywali w niezwykle trudnym
położeniu. Chwilę później na linii rzutów wolnych stanął również Dominic
Brewton, który wykorzystał jedną z dwóch prób, praktycznie
przypieczętowując zwycięstwo warszawskiej drużyny.
Ostatecznie
Legia Warszawa pokonała Orlen Zastal Zielona Góra 78:70 i zwyciężyła w
finałowej serii Orlen Basket Ligi 4:3. Tym samym podopieczni Heiko
Rannuli obronili mistrzowski tytuł wywalczony przed rokiem i sięgnęli po
dziewiąte mistrzostwo Polski w historii klubu. MVP finałów, podobnie
jak sezonu zasadniczego, został Andrzej Pluta.
Legia
Warszawa: Andrzej Pluta 15 (1), Dominic Brewton III 11 (1), Race
Thompson 11, Shane Hunter 10, Jayvon Graves 9, Michał Kolenda 8 (2),
Maksymilian Wilczek 7 (1), Ojārs Siliņš 5 (1), Carl Ponsar 2, Błażej
Czapla -, Wojciech Tomaszewski -, Wojciech Jasiewicz -
Trener: Heiko Rannula
ORLEN
Zastal Zielona Góra: Andrzej Mazurczak 10 (2), Jayvon Maughmer 10 (2),
Chavaughn Lewis 10, Conley Garrison 8 (2), Jakub Szumert 8 (1), Filip
Matczak 8 (2), Dwight Wilson III 6, Krzysztof Sulima 5 (1), Patrick
Cartier 5 (1), Phil Fayne 0, Miłosz Majewski -, Marcin Woroniecki -
Trener: Arkadiusz Miłoszewski