- Zabrakło nam trochę więcej cierpliwości. Wkradło się trochę nonszalancji w naszej grze, szczególnie po dobrej obronie. Parę piłek straciliśmy, bardzo dużo niecelnych lay-upów, dzisiaj mieliśmy problem z wykańczaniem akcji spod samej "dziury". Nie wiem, czy przydarzył się nam mecz w tych play-offach, w którym zdobyliśmy poniżej 80 punktów, więc na pewno był też problem ze skutecznością. Ale nic się nie dzieje, to jest seria. Wiedzieliśmy, że Zastal jest gotowy, w jakiej są dyspozycji i wiedzieliśmy, że to może być długa seria - powiedział w rozmowie dla Polsatu Sport, zaraz po zakończeniu 1. meczu finałowego, Michał Kolenda.
- Jeśli chodzi o rzuty wolne nie potrzebujemy dodatkowego treningu rzutowego, wystarczająco natrenowaliśmy się przez cały sezon. Rzuty wolne to jest głowa. Jak widać w tym elemencie głowa nie dojechała. Ale to jest połączone z tymi łatwymi rzutami spod kosza, do tego proste straty w kontrataku. Na pewno dobrze po takim okresie jaki mieliśmy w play-off, trochę spowolnić, przeanalizować wszystko co się wydarzyło dzisiaj, w środę wrócić z nową energią i wygrać mecz przed własną publicznością. Tak, przed rokiem też przegrywaliśmy w finale 0:1. Może będzie tak samo, choć mam nadzieję, że bez siedmiu meczów. Wtedy też przegraliśmy w końcówce. Na pewno wyciągniemy wnioski. To był lekki wypadek przy pracy - powiedział kapitan Legii.
Całą rozmowę można obejrzeć
TUTAJ.
Autor: Marcin Bodziachowski, fot. Piotr Koperski