W niedzielę koszykarze Legii Warszawa rozegrali drugi sparing z Niners Chemnitz, wygrywając różnicą pięciu punktów. - W drugim meczu z Chemnitz staraliśmy się przede wszystkim wyeliminować błędy z pierwszego spotkania, a także upłynnić nasz atak po dołączeniu naszych trzech zawodników, którzy wrócili ze zgrupowań. Gospodarze - przy żywiołowym dopingu publiczności - zaczęli spotkanie bardzo mocno. Trafiali tak naprawdę wszystkie otwarte rzuty w pierwszej kwarcie i wygrywali pojedynki jeden na jednego. My natomiast nie odpowiedzieliśmy intensywnością i fizycznością, jaką narzucili gracze Niners. To spowodowało, że prowadzili już nawet różnicą siedemnastu punktów. Za to w drugiej kwarcie świetna energia naszych zmienników i konsekwentna gra w obronie pozwoliły do przerwy zniwelować te straty - powiedział jeden z asystentów Heiko Rannuli, Maciej Jankowski.
- W drugiej połowie graliśmy zdecydowanie z większą dyscypliną w obronie. Łącznie od drugiej kwarty straciliśmy tylko 38 punktów, a w samej pierwszej kwarcie – aż 30. Na pewno do poprawy jest nasze dbanie o piłkę. Wynikało to jednak z dwóch rzeczy. Gracze Chemnitz przez 40 minut stosują olbrzymią presję na graczy z piłką. Dodatkowo, wkomponowujemy dalej naszych trzech wspomnianych graczy, którzy uczestniczyli tylko w kilku treningach w Warszawie. To wpływa na nasze zrozumienie i współpracę. Cieszymy się, że mecz zakończył się pozytywnym wynikiem. Najważniejsze, że wszyscy zawodnicy są zdrowi. Szykujemy się do turnieju w Lublinie - podsumował występ legionistów w Niemczech Jankowski.
Autor: Piotr Janczarczyk, fot. Patryk Mroczek