Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki..
AKCEPTUJĘ

Legia Warszawa 59:76 Stelmet Zielona Góra

Autor: Marcin Bodziachowski Fot. Marcin Bodziachowski 2019-01-02 19:30

Koszykarze Legii nie dali rady znacznie wyżej notowanemu rywalowi z Zielonej Góry i przegrali na Ursynowie ze Stelmetem 59:76. Nasz zespół w środowym meczu grał falami - słabo zaczął spotkanie i przede wszystkim - słabo je zakończył. W między czasie legioniści pokazali determinację, i zdołali zmniejszyć straty do rywali do trzech punktów.

Galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Piotr Koperski

Druga galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Marcin Bodziachowski

Trzecia galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Paweł Kołakowski

Niestety, kiedy w końcu udało się dojść rywali, zawiodła skuteczność z linii rzutów wolnych. Sam Omar Prewitt spudłował pięć z sześciu prób. Amerykański skrzydłowy Legii w pierwszej połowie był niewidoczny, zaś w drugiej obudził się i poderwał warszawską publiczność kilkoma kolejnymi, dynamicznymi wejściami pod kosz. Gdyby jeszcze Omar lepiej egzekwował rzuty wolne, może zostałby bohaterem spotkania, a Legia poszłaby za ciosem?

Do niespodzianki nie doszło, bowiem nasz zespół bardzo źle rozpoczął czwartą kwartę, w której rywale ograniczyli poczynania Legii w ataku. Końcowy wynik tej partii 10:24 mówi sam za siebie. Zabrakło chłodnej głowy - kilka rzutów z dystansu zostało oddanych zupełnie niepotrzebnie, tym bardziej, że wcześniej "trójki" nie siedziały naszym zawodnikom. W końcówce trener Spasev dał pograć rezerwowym - Rubinsztejnowi, Sączewskiemu (trafił trójkę z zerowego kąta) i Sadowskiemu. Aż 20 minut zagrał Australijczyk, Keanu Pinder, który rozegrał najlepsze spotkanie w obecnych rozgrywkach. Przy słabszej dyspozycji Patiejewa, trener Spasev postawił na piątce właśnie na Pindera, a ten - pomimo paru błędów - grał z niesamowitą pasją i swoją postawą kilka razy zasłużył na aplauz publiczności. Stelmet pomimo dużej liczby strat (20), miał wyraźną przewagę na tablicach i miał wyższą skuteczność z gry. Legioniści trafili zaledwie 7/27 rzutów za trzy punkty. Tak więc po entuzjazmie, który zapanował po świetnej końcówce trzeciej kwarty, nie było niespodzianki. Na początku kwarty czwartej Omar Prewitt zaczął świetnie - wymuszając przewinienie techniczne przeciwnika, ale najpierw spudłował dwa rzuty wolne, a po chwili również rzut za 3 (w całym meczu 0/4 za 3). Stelmet wygrał ten mecz zasłużenie także dlatego, że legionistom brakowało regularności.

Porażka z takim faworytem nie jest jednak żadną ujmą. Przed Legią natomiast mecze, w których trzeba szukać punktów, jeśli chce się myśleć o awansie do play-off. Najpierw w najbliższą niedzielę czeka nas wyjazd do Gliwic na mecz z GTK (rywal gra jutro w Radomiu), a następnie w przyszłą niedzielę na Bemowie mecz z Polpharmą Starogard Gdański.

Galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Piotr Koperski

Druga galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Marcin Bodziachowski

Trzecia galeria zdjęć znajduje się TUTAJ. Fot. Paweł Kołakowski

 

Legia Warszawa 59:76 (17:26, 14:13, 18:13, 10:24) Stelmet Enea BC Zielona Góra
Legia: Omar Prewitt 15, Mo Soluade 11 (3)*, Michał Kołodziej 7 (1)*, Mariusz Konopatzki 7 (2), Keanu Pinder 6, Jakub Karolak 6*, Sebastian Kowalczyk (k) 4, Dawid Sączewski 3 (1), Rusłan Patiejew 0, Patryk Nowerski 0, Roman Rubinsztejn 0, Jakub Sadowski 0.
trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski

Stelmet: Michał Sokołowski 17 (1)*, Zeljko Sakić 14*, Gabe Devoe 10 (1)*, Darko Planinić 10, Adam Hrycaniuk 8*, Łukasz Koszarek (k) 6 (2)*, Eric Griffin 5, Przemysław Zamojski 4, Markel Starks 2, Jarosław Mokros 0, Filip Matczak 0.
trener: Igor Jovović, as. Igor Daletić

Sędziowie: Dariusz Zapolski, Damian Ottenburger, Tomasz Szczurewski ; Komisarz: Jarosław Nowak
Widzów: 810



Komentarze

Sponsorzy i partnerzy

Partner strategiczny


Partner główny
Sponsor główny
Sponsor oficjalny
Sponsor Akademii
Partnerzy