Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki..
AKCEPTUJĘ

Zapraszam: Karol Wasiek

Autor: Karol Wasiek 2018-10-27 16:00

Do Warszawy przyjeżdża niebezpieczny King Szczecin, który z roku na rok prezentuje się coraz lepiej w Energa Basket Lidze. Goście będą faworytem meczu, ale podopieczni Tane Spaseva nie stoją na straconej pozycji.

- Jesteśmy drugim najmłodszym zespołem w lidze. Jak będziemy zdrowi, to powalczymy z każdym w lidze - odważnie deklaruje trener Tane Spasev, któremu wraz z władzami klubu udało się zbudować bardzo ciekawą drużynę. To nie jest już Legia, której muszą się wstydzić kibice. Występy w minionym sezonie powoli odchodzą w zapomnienie. Sprowadzeni latem Sebastian Kowalczyk, Jakub Karolak, Mo Soluade, Rusłan Patiejew czy Omar Prewitt dają nadzieję na to, że Zieloni Kanonierzy są w stanie powalczyć o grę w fazie play-off.

 

Już pierwsze mecze tego sezonu pokazują, że Legia będzie konkurencyjnym zespołem dla każdego w lidze. Warszawianie wypadli bardzo przyzwoicie na tle drużyn z TOP 5: BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski i Asseco Arki Gdynia. Przy odrobinie szczęścia, lepszych decyzji i skuteczności można było się nawet pokusić o komplet zwycięstw. Koszykarze mówią o niedosycie, ale i o sporym... optymizmie przed kolejnymi meczami.

 - W Gdyni przez 35 minut graliśmy naprawdę bardzo dobrą koszykówkę. Niestety w końcówce zabrakło dobrych decyzji i skuteczności. Mimo wszystko nasze występy mogą napawać optymizmem - uważa Michał Kołodziej, skrzydłowy Legii, który coraz odważniej sobie poczyna na parkietach Energa Basket Ligi. Przed Legią kolejny ciężki test. Do stolicy przyjeżdża bowiem King Szczecin, zespół, który przez ekspertów jest typowany do walki o pierwszą czwórkę.

 

Władze szczecińskiego klubu przed tym sezonem postawiły na kontynuację. Siedmiu zawodników zostało z minionych rozgrywek. Nowymi postaciami są Martynas Sajus (przyszedł z Żalgirisu Kowno), Jakub Schenk (Polpharma), Kaspars Vecvagars (VEF Ryga) i Dominik Wilczek (Śląsk Wrocław). Warto odnotować, że drużynę Kinga prowadzi obecnie Łukasz Biela, który przejął obowiązki pierwszego trenera po Mindaugasie Budzinauskasie, który we wrześniu z powodu problemów onkologicznych szkoleniowiec wrócił na Litwę. Pozostaje jednak w kontakcie z zawodnikami i Bielą. Największą gwiazdą szczecińskiego zespołu jest Paweł Kikowski. 32-latek imponuje regularnością i skutecznością. Aż dziwne, że nie otrzymał jeszcze powołania od trenera reprezentacji Mike'a Taylora. W minionym sezonie przeciętnie notował 15,8 punktu. Obecne rozgrywki rozpoczął od mocnego uderzenia: 60 "oczek" w trzech meczach. To na niego warszawianie muszą zwrócić największa uwagę w niedzielnym spotkaniu.

 

Starcie z Kingiem będzie z pewnością wyjątkowe dla Sebastiana Kowalczyka, kapitana Legii, który zeszły sezon spędził w Szczecinie. Latem jego miejsce w zespole zajął Jakub Schenk, który trafił tam z Polpharmy Starogard Gdański. Z pewnością kapitan Legii będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony przed byłym pracodawcą. Faworytem spotkania są szczecinianie, ale jeśli Legia zagra na takim poziomie jak z BM Slam Stalą i Asseco Arką, to wynik pozostaje kwestią otwartą.



Komentarze

Sponsorzy i partnerzy

Partner strategiczny


Partner główny
Sponsor główny
Sponsor oficjalny
Sponsor Akademii
Partnerzy