Koszykarze Legii Warszawa wygrali w meczu 26. kolejki Orlen Basket Ligi z Górnikiem Wałbrzych 93:68 (25:21, 21:18, 23:16, 24:13). Było to 18. ligowe zwycięstwo mistrzów Polski w obecnych rozgrywkach.
Przed meczem w hali na Bemowie uczczono minutą ciszy pamięć zmarłego w piątek śp. Jacka Magiery, związanego z Legią przez 20 lat jako piłkarz i trener, wielokrotnie wspierającego również koszykarzy. Zgodnie z prośbą środowisk kibicowskich fani zgromadzeni przy ul. Obrońców Tobruku byli ubrani na czarno.
W barwach Zielonych Kanonierów zabrakło tym razem Jayvona Gravesa, który z powodów osobistych otrzymał kilka dni wolnego i poleciał do USA. Mecz rozpoczął się od prowadzenia Legii 5:0, ale goście z Wałbrzycha szybko doprowadzili do remisu. Legioniści prowadzili po skutecznych wejściach pod kosz Carla Ponsara, ale Górnik nie składał broni. Punkty Grzegorza Kulki i Dariusza Wyki dały prowadzenia gościom, szybko zza łuku odpowiedział jednak Shane Hunter. Po „trójce” DJ Brewtona Zieloni Kanonierzy wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. W końcówce kwarty trwała rywalizacja na punkty pomiędzy Brewtonem a Kulką. Ostatecznie po pierwszej kwarcie legioniści prowadzili 25:21.
Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnych punktów Kulki, ale po chwili swoje pierwsze punkty z linii rzutów osobistych zdobył Błażej Czapla. Prowadzenie Legii podwyższył efektowną akcją dobrze dysponowany Ponsar. Francuz wywalczył kolejne punkty po akcji 2+, zakończonej niecelnym rzutem wolnym. Kiedy efektowny wsad zaliczył Brewton, a na tablicy wyników było 33:24 dla mistrzów Polski, trener Górnika Andrzej Adamek natychmiast poprosił o czas.
Po powrocie na parkiet „trójkami” popisali się Lovell Cabbil i Andrzej Pluta. Nie do zatrzymania w tym fragmencie gry był Brewton, który raz za razem nękał przeciwników skutecznymi „wjazdami” pod kosz. Z drugiej strony skutecznością imponował Kulka, doskonale czujący się w hali na Bemowie. Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy - trafienie zza łuku Ojarsa Silinsa sprawiło, że Zieloni Kanonierzy byli pewni prowadzenia schodząc na przerwę. Do tego w ostatniej akcji kwarty punkty udało się zdobyć Hunterowi, dzięki czemu legioniści prowadzili 46:39.
Pierwsze punkty w trzeciej kwarcie rzucił dla gospodarzy Ponsar, sprawiający od początku gry ogromne problemy zawodnikom Górnika. Obie ekipy wymieniały się głównie rzutami za dwa, dzięki czemu Zieloni Kanonierzy utrzymywali bezpieczną przewagę. Po 5. minutach prowadzenie Legii wynosiło 11 „oczek”. Gracze Heiko Rannuli wrzucili kolejni bieg i powiększyli prowadzenie o kolejne punkty, dlatego szkoleniowiec gości musiał ratować się przerwą na żądanie.Na niewiele się to jednak zdało - po „trójce” Andrzeja Pluty tuż przed końcem kwarty mistrzowie Polski wygrywali 69:55.
Ostatnią część gry Górnik rozpoczął od trzech strat, a legioniści delikatnie powiększyli przewagę. Ekipa z Wałbrzycha nie poddawała się jednak i dzięki znakomitej serii zniwelowała straty do 10 punktów. Był to jednak ich ostatni zryw w tym spotkaniu, bo mistrzowie Polski szybko uspokoili grę, podkręcili tempo i „dowieźli” wysoką wygraną.
Teraz przed legionistami kolejne ligowe starcie na własnym parkiecie. W sobotę o godz. 20 mistrzowie Polski zagrają z GTK Gliwice. W trakcie spotkania pokaz wsadów zaprezentują Dunkin Devis, zaplanowano również inne atrakcje związane z Uniqa Day. Zapraszamy na Bemowo!
Legia Warszawa: Dominic Brewton III 17 (2), Shane Hunter
15 (1), Carl Ponsar 14, Andrzej Pluta 13 (3), Michał Kolenda 11 (1),
Ojārs Siliņš 9 (3), Maksymilian Wilczek 6 (2), Race Thompson 4, Błażej
Czapla 2, Matthias Tass 2, Wojciech Tomaszewski 0, Jakub Dąbrowski 0
Trener: Heiko Rannula
Górnik Zamek Książ Wałbrzych: Lovel Cabbil Jr 14 (2), Grzegorz Kulka 14 (4), Tauras Jogėla 13, Dariusz Wyka 10, Maciej Bojanowski 9, Kacper Marchewka 5 (1), Adam Łapeta 2, Maciej Puchalski 1, Ryan Taylor -, Marc Garcia –
Trener: Andrzej Adamek
fot. Piotr Koperski