SPONSOR STRATEGICZNY
PARTNER STRATEGICZNY
Aktualności
Klub
Sezon
Galeria
Klub biznesowy
SPONSOR STRATEGICZNY
PARTNER STRATEGICZNY

Graves: Myślimy tylko o najbliższym spotkaniu

4 godziny temu | 13.05.2026, 15:10
Graves: Myślimy tylko o najbliższym spotkaniu
Paweł Kołakowski

Jayvon Graves w minionym sezonie wysyępował w Rytasie Wilno, wcześniej grał w niemieckiej Bundeslidze oraz we Francji. W dotychczasowej karierze regularnie występował w rozgrywkach Ligi Mistrzów, docierając do dalszych etapów tych rozgrywek. Przed obecnym sezonem trafił do Legii i niewiele brakowało, by także z naszym klubem awansował do kolejnej fazy rozgrywek BCL. Graves w rozmowie z nami przekonuje, że choć brak awansu był bardzo bolesny, to Legia jako zespół potrafiła wyciągnąć z tego wnioski i obecnie prezentuje się o wiele lepiej niż przed kilkoma miesiącami. Pochodzący z Ohio, 27-letni zawodnik chodził do tej samej szkoły co LeBron James, więc nic dziwnego, że to zawodnik Los Angeles Lakers był jego idolem. Jayvon mówi także o tym jak mu się żyje w Warszawie, czy nie przeszkadzają liczne porównania jego osoby do Kamerona McGustiego, a także ile czasu poświęca na przygotowanie swojej fryzury.
Nasz obwodowy wie, jaki jest cel Legii na ten sezon, ale jak przekonuje, najważniejsze będzie koncentrowanie się na każdym kolejnym spotkaniu. W najbliższy czwartek legioniści zagrają pierwszy mecz serii ćwierćfinałowej z klubem z Dąbrowy Górniczej, z którym mierzyli się przed dwoma tygodniami "MKS to świetny zespół w ataku, potrafią zdobywać sporo punktów, a na dodatek są zadziorni w obronie. Starają się grać tak, byś czuł się niekomfortowo. To na pewno trudny przeciwnik. Znam Dale'a Bonnera z ich zespołu, z Ohio - to naprawdę dobry obrońca. To nie będzie dla nas łatwy przeciwnik, ani łatwa seria, ale wierzę, że damy radę" - mówi Graves.

Oglądałeś finał BCL w Badalonie?
Jayvon Graves: Tak, oglądałem cały mecz. Po pierwszej połowie trudno było przewidzieć, że Rytas wygra to spotkanie. Na pewno był to bardzo interesujący i emocjonujący mecz. Myślałem, że AEK ma już wygraną w garści, ale Rytas grał dalej, walczyli dzielnie i wrócili do gry. Dali sobie szansę, by odwrócić losy spotkania.

Sami mierzyliście się w fazie grupowej BCL z Rytasem. W obu byliście blisko wygranej, szczególnie w domowym meczu. Czego zabrakło?
- Graliśmy bardzo twardo w obu meczach z Litwinami. Występy w Lidze Mistrzów na pewno dały nam wiele jako drużynie. Niestety w obu spotkaniach nie daliśmy rady w samej końcówce. Byliśmy naprawdę blisko, powinniśmy to wygrać, ale nie ulega wątpliwości, że Rytas to bardzo dobra drużyna, która gra twardo przez cały mecz. Są niesamowicie zdyscyplinowani, dlatego wygrali z nami.


Przywitanie ze strony publiczności w Wilnie było dla Ciebie bardzo przyjazne - tamtejsi kibice pamiętali Twoje występy w ich barwach.
- Tak, tamtejsi kibice są zawsze świetni. Spotkałem wtedy trochę osób, które znałem z ostatniego sezonu. Podobnie było zresztą podczas meczu w Warszawie, gdzie przyjechali licznie. Miło było zobaczyć znane twarze. Oni jeżdżą licznie za swoją drużyną wszędzie.

Jednej wygranej zabrakło Wam by awansować do kolejnego etapu rozgrywek...
- Czuję, że powinniśmy zajść dalej w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przez jakiś czas kontrolowaliśmy swój los, mieliśmy kilka meczów pod kontrolą - tak przynajmniej nam się wydawało - a ostatecznie ponieśliśmy w nich porażki. Pozwoliliśmy rywalom wydrzeć te wygrane. Najważniejsze, że wyciągnęliśmy wnioski z tych porażek i to pozwoliło nam w dobrym stylu awansować do fazy play-off Orlen Basket Ligi. Zajęliśmy pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym, co trzeba uznać, za dobry wynik.

Przed sezonem wiele osób spodziewało się, że będziesz drugim Kameronem McGustym. Nie przeszkadzały Ci te oczekiwania kibiców?
- Nie, nie mam żadnych problemów z oczekiwaniami ze strony kibiców. Jestem po prostu sobą, nie jest łatwo porównywać się do innego gracza, bo przecież wszyscy jesteśmy różni, mamy inny styl gry. Doceniam każdego zawodnika i sposób, w jaki gra.


Masz zupełnie inny styl gry od Kamerona. Wiele drużynie daje Twoja obrona, co docenić mogą ci, którzy lepiej znają się na koszykówce. Patrzą na grę trochę szerzej.
- Czuję, że robię na parkiecie wiele różnych rzeczy. Nie jestem tylko gościem od zdobywania punktów, ale też nie jestem tylko i wyłącznie obrońcą. Staram się robić wiele różnych rzeczy, by pomagać drużynie w wygrywaniu meczów. Nie ma jednej kwestii, nad którą bym się koncentrował.

A kto był lub jest Twoim koszykarskim idolem, kimś na kim się wzorowałeś?
- Dorastałem w Ohio, więc od zawsze, bez dwóch zdań - LeBron James. Chodziłem z nim do tego samego liceum. Poza tym C.J. McCollum [obecnie zawodnik Atalanty Hawks - przyp. M.B.] to ktoś, z kim jestem blisko i doskonale się dogaduję. Gra w NBA i świetnie sobie radzi. Podobnie jak jego brat, Eric McCollum, który gra w Europie, aktualnie w Galatasaray. A przed rokiem wygrał Euroligę z Fenerbahce. Mam kilku takich znajomych, z którymi utrzymuję stały kontakt.

Czego spodziewałeś się po polskiej lidze? Zaskoczyło Cię coś?
- Chyba nic mnie nie zaskoczyło, może poza tym, jak bardzo fizyczna jest polska liga. To naprawdę bardzo fizyczna liga, poziom klubów jest bardzo zbliżony, a zawodnicy grają bardzo twardo, blisko ciebie, nie masz tutaj swobody na podejmowanie decyzji. Każde ze spotkań, bez względu na pozycję w tabeli, oznacza trudną przeprawę i każdy może wygrać z każdym. Podobnie może być w fazie play-off. Uważam, że to naprawdę dobra liga.



Wasza ostatnia seria, siedmiu wygranych z rzędu sprawiła, że do play-off przystąpicie z pierwszego miejsca.
- W pewnym sensie wyciągnęliśmy wnioski z naszych wcześniejszych porażek. Przez pewien czas mieliśmy różne problemy podczas meczów, szczególnie w końcówkach odpuszczaliśmy. Ale po analizie video i naszych rozmowach między sobą w szatni, doszliśmy do tego, co trzeba poprawić, byśmy zaczęli wygrywać. Ostatnio gramy naprawdę dobrze i tego efektem jest pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. W play-off zamierzamy kontynuować naszą dobrą serię.

Mówicie w szatni o obronie mistrzostwa Polski? Czy nie wybiegacie tak daleko w przyszłość i panuje koncentracja na najbliższym rywalu, najbliższym spotkaniu?
- Myślimy tylko i wyłącznie o najbliższym spotkaniu. Taką filozofię wpaja nam także trener. Wiemy oczywiście, jaki cel przed zespołem został postawiony przed rozpoczęciem sezonu. Kiedy przed sezonem rozmawiałem z trenerem, mówił, że celem Legii będzie obrona mistrzostwa Polski. Tak więc cel znamy, ale by go osiągnąć, trzeba się skupiać na każdym kolejnym przeciwniku, kolejnym spotkaniu, które przed nami. Teraz pierwszym krokiem jest pierwsza runda play-off.

Długo zastanawiałeś się nad propozycją ze strony Legii?
- To był środek lata, kiedy nastąpił kontakt ze strony Legii. Miałem zresztą zapytania także z innych drużyn z Polski, które rozmawiały z moim agentem. Ale jak mam być szczery, od samego początku Legia była dla mnie numerem jeden. I teraz jesteśmy numerem jeden przed play-off, więc wybór okazał się bardzo dobry.



Jak Ci się żyje w Warszawie? Jak podoba Ci się w naszym klubie?
- Naprawdę mi się podoba. W trakcie sezonu przyjeżdżała do mnie rodzina - brat, mama była przez dwa tygodnie, zawitali także przyjaciele, mój kuzyn i wszyscy bez wyjątku byli zachwyceni Warszawą. To piękne, nowoczesne, duże miasto. A teraz jeszcze pogoda robi się coraz ładniejsza, z czego bardzo się cieszę. A klub? Pełen profesjonalizm. My, zawodnicy, nie mamy na co narzekać - wszystko jest na najwyższym poziomie, świetni ludzie nas otaczają.

Zagracie z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Mierzyliście się z nimi niedawno, a wygrana nie przyszła łatwo. Mimo, że grać będą ze sobą 1 z 8 zespołem po sezonie zasadniczym, nie można się raczej spodziewać łatwej przeprawy.
- To prawda, ostatni mecz w Dąbrowie Górniczej był bardzo zacięty. MKS to świetny zespół w ataku, potrafią zdobywać sporo punktów, a na dodatek są zadziorni w obronie. Starają się grać tak, byś czuł się niekomfortowo. To na pewno trudny przeciwnik. Znam Dale'a Bonnera z ich zespołu, z Ohio - to naprawdę dobry obrońca. To nie będzie dla nas łatwy przeciwnik, ani łatwa seria, ale wierzę, że damy radę.



W ostatnich latach co roku zmieniałeś nie tylko klub, ale i ligę? Francja, Niemcy, Litwa, Polska. Myślisz już co w kolejnym sezonie?
- W tej chwili nie myślę w ogóle o następnym sezonie. Czuję, że przygotowałem się tak, by mieć komfort przed kolejnym sezonem, niezależnie od tego, gdzie będę występował. Ale teraz w stu procentach koncentruję się na zdobyciu tytułu mistrzowskiego z Legią. A potem zamierzam wrócić do domu i spędzić trochę czasu z moją rodziną.

Jest szansa, że zostaniesz w Legii, szczególnie jeśli zdobędziecie mistrzostwo Polski i Legia znów będzie grała w Lidze Mistrzów?
- Oczywiście, że to możliwe. Wszystko jest możliwe na tę chwilę. Mam nadzieję, że zdobędę z Legią mistrzostwo i dzięki temu klub w kolejnym sezonie będzie mógł zagrać w BCL. Ale na razie trzeba wygrać z MKS-em.

Ile czasu poświęcasz na zrobienie fryzury?
- O, to dobre pytanie. Myślę, że około dwóch godzin.

Dziennie?
- Nie, raz na jakiś czas. Kiedy się nią zajmuję - tzn. rozplatam warkoczyki i zaplatam je na nowo, to trochę trwa.


Robisz to sam?
- Nie, nie ma szans. Sam jedynie rozplatam fryzurę, co też zajmuje trochę czasu. Aż boli mnie nadgarstek, kiedy to robię. Na pewno jest to czasochłonne i trzeba poświęcić ze dwie godziny.

Jaki był najtrudniejszy przeciwnik przeciwko któremu grałeś w tym sezonie?
- Każdy rywal prezentuje się nieco inaczej. Na przykład Arka jest bardzo fizycznym zespołem, podobnie Trefl, z którym graliśmy kilka razy w tym sezonie. Pamiętam, że Arka postawiła się nam w pierwszej rundzie bardzo mocno. Wiele jest mocnych drużyn w tej lidze.

Lubisz oglądać inne sporty?
- Futbol amerykański na pewno, a kiedy wracam do domu, uwielbiam chodzić na mecze baseballa. Kibicuję Cleveland Guardians. Ale nie mam nic przeciwko oglądaniu także innych sportów. Na pewno chciałbym pójść przed końcem sezonu na mecz piłkarzy Legii, bo słyszę zewsząd, że atmosfera panująca na trybunach jest najlepsza na świecie. Mam nadzieję, że będę mógł zobaczyć najbliższe domowe spotkanie Legii z trybun.

Byłeś kiedyś na meczu piłkarskim na żywo?
- Raz. Kiedy byłem w Niemczech [w Ludwigsburgu - przyp. M.B.], pojechałem na mecz VfB Stuttgart. Na trybunach była całkiem fajna atmosfera.

W tym roku rozgrywane będą Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, m.in. w USA. Będziesz śledził tę imprezę?
- Nie miałem tego w planach, ale muszę się tym zainteresować. Choć oglądanie całego meczu piłkarskiego nie jest zadaniem łatwym, to nie wykluczam, że co nieco z tego Mundialu obejrzę w telewizji.

Rozmawiał Marcin Bodziachowski, fot. Paweł Kołakowski, Piotr Koperski, Marcin Bodziachowski

Udostępnij
 

Sponsorzy i Partnerzy

Sponsor Strategiczny
Partner Strategiczny
Partner główny
Sponsor
Sponsor główny Akademii, Partner Tytularny drużyn II ligi, U19 i U17
Partner Strategiczny projektów dziecięcych i młodzieżowych koszykarskiej Legii Warszawa
Partnerzy
Partner techniczny
Partnerzy medialni
Partnerem Edukacyjnym Projektów Młodzieżowych
Oficjalny partner i dostawca wody
10697544