- Wiedzieliśmy, że na wyjeździe tę fizyczność trzeba wykrzesać z siebie podwójnie. Mieliśmy narzucić swój ton jeśli chodzi o fizyczność. Udało się nam zrealizować plan na mecz trenera. Jestem bardzo zawodolony z postawy drużyny, szczególnie w I kwarcie. Można powiedzieć, że na pewien czas wybiliśmy z głów koszykówkę zielonogórzanom. Wiemy, że jesteśmy w połowie drogi, jeśli chodzi o wyjazd do Zielonej Góry. W poniedziałek trzeba wrócić i podsumować to kolejnym zwycięstwem - powiedział po trzecim meczu finałowym Michał Kolenda dla Polsatu Sport.
- Mamy jeden przerwy, aby odpocząć i móc się trochę zregenerować. Koncentracja mam nadzieję, że również w zespole zostanie. Mam nadzieję, że nie zadowolimy swoich apetytów po tym spotkaniu. Wszyscy zdrowi, nikt nie nabawił się poważnego urazu. Mam nadzieję, że wszyscy przystąpimy do meczu z takim samym nastawieniem i z jednym celem jaki sobie postawiliśmy przed przyjazdem do Zielonej Góry. (...) Drużyna została tak zbudowana, że naszą siłą jest zespołowość. Mamy wielu graczy, którzy danego dnia mogą wystąpić i wcielić się w rolę lidera. Dlatego tak ciężko się z nami gra, bo nikt nigdy nie wie, kto dzisiaj pociągnie nasz zespół do zwycięstwa. To fajne, bo każdy czuje dużą rolę w zespole, odpowiedzialność i wychodząc na boisko wie, co musi zrobić. Trenerzy dobrze reagują, widząc kto ma swój dzień i na kogo postawić, na kogo grać w ataku, żeby dobrze funkcjonować. Wszyscy pracujemy na wspólne dobro i to nas napędza i daje nam dużą pewność siebie na boisku - powiedział kapitan Legii Warszawa po wygranym meczu w Zielonej Górze.
Całą rozmowę można przeczytać
TUTAJ.
Autor: Marcin Bodziachowski, fot. Marcin Bodziachowski