Legia wygrywa derby stolicy! Zieloni Kanonierzy w świetnym stylu pokonali Dziki Warszawa 95:88, odnosząc swoje 16. zwycięstwo w sezonie Orlen Basket Ligi. Emocji nie brakowało, ale to legioniści pokazali większą jakość i pewność w kluczowych momentach, sięgając po ważną wygraną.
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla legionistów. Już w pierwszej akcji Race Thompson trafił za trzy, a chwilę później kolejną trójkę dołożył Carl Ponsar i Legia szybko objęła prowadzenie 6:0. Legioniści kontynuowali dobrą grę. Po efektownej akcji duetu Andrzej Pluta – Carl Ponsar, ten drugi ponownie wpisał się na listę strzelców, powiększając przewagę do ośmiu punktów (14:6). Chwilę później Dominic Brewton zakończył akcję 2+1 i przewaga Legii wzrosła już do jedenastu punktów, co skłoniło trenera Dzików Marco Legovicha do wzięcia pierwszego czasu w meczu.
Po przerwie gospodarze zaczęli odrabiać straty. Najpierw punkty zdobył Odinakachim Oguama, a następnie dwa dołożył Rivaldo Soares. Przy stanie 17:10 dla Legii o czas poprosił trener Heiko Rannula. Kolejne minuty przyniosły wyraźne problemy legionistów w ataku, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Dzików. Po dwóch celnych rzutach osobistych Bennetta Vander Plasa oraz punktach Landriusa Hortona przewaga Legii stopniała do trzech punktów (17:14), a chwilę później Tahlik Chavez trafił za trzy, doprowadzając do remisu 19:19. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało jednak do Legii. Andrzej Pluta trafił zza łuku i to legioniści schodzili na krótką przerwę z trzypunktowym prowadzeniem – 25:22.
Początek drugiej kwarty przyniósł zmianę prowadzenia. Po punktach Odinakachima Oguamy to Dziki wyszły na jednopunktowe prowadzenie 27:26. Legia odpowiedziała jednak natychmiast – Dominic Brewton najpierw trafił za trzy, a chwilę później po przechwycie efektownie zakończył akcję wsadem, przywracając legionistom prowadzenie 31:27. Legia poszła za ciosem i w kolejnych akcjach powiększała przewagę. Po punktach Shane’a Huntera warszawianie prowadzili już 36:27, co zmusiło trenera Dzików Marco Legovicha do wzięcia czasu.
Dobra seria Dzików, zwieńczona celną trójką Darnella Edge’a, pozwoliła im zmniejszyć stratę do czterech punktów. Mimo to legioniści utrzymywali kontrolę nad wynikiem, a na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy prowadzili 47:42. W końcówce Legia ponownie podkręciła tempo. Najpierw punkty zdobył Race Thompson, a następnie kolejne dołożył Carl Ponsar, dzięki czemu przewaga wzrosła do dziesięciu punktów – 55:45. Ostatnie punkty przed przerwą zdobył kapitan Legii Michał Kolenda, wykorzystując jeden z dwóch rzutów osobistych. Do szatni legioniści schodzili prowadząc 56:47.
Po przerwie legioniści długo utrzymywali bezpieczną przewagę. Po dwóch minutach gry prowadzili jeszcze dziesięcioma punktami, a chwilę później Michał Kolenda trafił za trzy, powiększając prowadzenie do trzynastu oczek – 63:50. Była to najwyższa przewaga Legii w tym spotkaniu. W kolejnych minutach oba zespoły miały jednak spore problemy ze skutecznością. Przez dłuższy czas wynik niemal się nie zmieniał i na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty Legia wciąż prowadziła 63:51.
Impuls do odrabiania strat dali gospodarzom Oguama oraz Soares. Najpierw Oguama zdobył trzy punkty, a następnie kolejne dwa dołożył Soares, zmniejszając stratę Dzików do siedmiu punktów – 56:63. Końcówka tej odsłony należała już do gospodarzy, którzy systematycznie zbliżali się do legionistów. Po akcji 3+1 Landriusa Hortona przewaga Legii stopniała do zaledwie dwóch punktów. Były to ostatnie punkty zdobyte w tej kwarcie, która zakończyła się wynikiem 67:65 dla Legii.
Ostatnia kwarta rozpoczęła się od skutecznych akcji Legii. Najpierw punkty zdobył Dominic Brewton, a chwilę później dwa rzuty osobiste wykorzystał Carl Ponsar, dzięki czemu przewaga legionistów wzrosła do sześciu punktów – 71:65. W końcu odblokował się także Andrzej Pluta. Najpierw skutecznie zakończył indywidualną akcję wejściem pod kosz, a następnie trafił za trzy, powiększając prowadzenie Legii do dziewięciu punktów na siedem minut przed końcem meczu. Przy stanie 67:76 o czas poprosił trener gospodarzy.
Po przerwie Pluta ponownie trafił zza łuku, a Legia odskoczyła już na dwanaście punktów – 81:69. Gospodarze nie potrafili zatrzymać rozpędzonych legionistów. Race Thompson dołożył kolejne punkty, a Dominic Brewton podwyższył prowadzenie Legii do piętnastu oczek. W kolejnych minutach gra toczyła się punkt za punkt, ale legioniści spokojnie kontrolowali sytuację. Na dwie minuty przed końcem utrzymywali trzynastopunktowe prowadzenie przy wyniku 90:77.
Dziki próbowały jeszcze odrabiać straty, jednak Legia nie oddała już prowadzenia i ostatecznie wygrała derby Warszawy 95:88.
Dziki
Warszawa: Landrius Horton 16 (2), Darnell Edge 16 (3), Rivaldo Soares
15, Bennett Vander Plas 11 (3), Odinakachim Oguama 9, Tahlik Chavez 6
(1), Łukasz Frąckiewicz 6, Michał Aleksandrowicz 5 (1), Krzysztof Kempa 4
(1), Grzegorz Grochowski -, Julian Sosna -
Trener: Marco Legovich
Legia Warszawa: Dominic Brewton III 22 (1), Andrzej Pluta 20 (4), Carl
Ponsar 15, Race Thompson 13 (1), Shane Hunter 10, Jayvon Graves 9 (1),
Michał Kolenda 6 (1), Błażej Czapla 0, Wojciech Tomaszewski 0, Julian
Dąbrowski 0, Maksymilian Wilczek 0
Trener: Heiko Rannula
Fot. Marcin Bodziachowski