SPONSOR STRATEGICZNY
PARTNER STRATEGICZNY
Aktualności
Klub
Sezon
Galeria
Klub biznesowy
SPONSOR STRATEGICZNY
PARTNER STRATEGICZNY

Niedziałkowski: Jadąc na finały, każdy z nas myślał o złocie

2 godziny temu | 18.03.2026, 12:03
Niedziałkowski: Jadąc na finały, każdy z nas myślał o złocie

W czerwcu skończy 19 lat, do koszykarskiej Legii trafił przed dwoma laty z Akademii Młode Żubry Białystok. W tym sezonie wywalczył z Legią złoty medal mistrzostw Polski juniorów U-19, notując średnio 19,2 pkt. i 14 zbiórek na mecz w turnieju finałowym. Tam też wybrany został do najlepszej piątki całego turnieju.

Regularnie występuje także w drugoligowych rezerwach (śr. 12 pkt., 9,7 zb.), a także trenuje z pierwszą drużyną. W tym sezonie zaliczył 5 występów na parkietach Orlen Basket Ligi.

W naszej ekstraklasie, oczywiście w barwach Legii, debiutował w grudniu 2024 roku w Ergo Arenie, w wygranym przez Legię meczu z Treflem Sopot. Zadebiutował także w meczu europejskich pucharów - w minionym sezonie zagrał w jednym spotkaniu ENBL, z estońską Keilą (1:26 min.). Był zgłoszony także do rozgrywek Ligi Mistrzów, ale ostatecznie na parkiet nie wyszedł w nich ani razu. Przed rokiem wraz z Profbud Legią był bliski strefy medalowej mistrzostw Polski U-19 - zajmując ostatecznie piąte miejsce.

Z Dawidem Niedziałkowskim rozmawiamy nt. turnieju finałowego, zakończonego wielkim sukcesem Profbud Legii, treningów z pierwszym zespołem, łączenia intensywnych przygotowań z nauką do matury i samodzielności, której musiał się nauczyć najpierw w białostockiej bursie, a następnie samodzielnie mieszkając w stolicy.

Jak smakuje złoto w najważniejszej imprezie młodzieżowej w Polsce?
Dawid Niedziałkowski: Smakuje bardzo dobrze. To był już mój, można powiedzieć, ostatni finał w koszykówce młodzieżowej. Był to mój drugi występ w finałach i mogę powiedzieć, że bardzo udany. A tym bardziej, że zakończony złotem. Lepiej nie można tego zakończyć!

Nie byliście faworytem turnieju finałowego. Jaki cel stawialiście sobie przed wyjazdem do Sopotu?
- Tak naprawdę już przed sezonem każdy z nas myślał o złocie. Patrząc na skład, było to bardzo możliwe. Początki może nie były najlepsze, bo brakowało nam zgrania. Połączyliśmy się z rocznikiem 2008, doszło też kilku zawodników z SMS-u. Przyjechał również Błażej Czapla, a to jego pierwszy sezon spędzony razem z nami w Warszawie. Wcześniej dołączał do nas tylko na turnieje ogólnopolskie grając w SMS-ie. Z czasem było coraz lepiej i po turnieju pucharowym, gdzie przegraliśmy w półfinale z WKK Wrocław, ale później wygraliśmy ze Śląskiem [w meczu o brąz - przyp. M.B.], nabraliśmy pewności siebie. Jadąc do Sopotu na finały, wiedzieliśmy już, że chcemy je wygrać.


Pokazaliście duży progres - we wspomnianym meczu z WKK było blisko, ale oni jeszcze byli nieznacznie lepsi. Dwa tygodnie później już nie było na Was mocnych.
- Tak, dokładnie. Pokazaliśmy, że można wyciągnąć wnioski i zrobić krok do przodu.

Przez cały turniej prezentowaliście wysoką formę. Trener mówił, że chcieliście mocno wejść w finały, żeby uniknąć sytuacji z zeszłego roku.
- Na pewno. W tamtym sezonie, tak jak teraz, zaczynaliśmy finały meczem z GTK Gliwice. Prowadziliśmy wówczas około dziesięcioma punktami pod koniec czwartej kwarty, ale ostatecznie niestety przegraliśmy [77:79 - przyp. M.B.]. To był dla nas sygnał, że kiedy w tym roku w meczu z nimi mieliśmy przewagę, wiedzieliśmy że musimy ją trzymać. I tym razem się udało [82:62 - przyp. M.B.].

Czego zabrakło rok temu do awansu do strefy medalowej?
- Nie chcę zwalać na los - to my przegraliśmy tamten mecz swoją grą. Ale faktem jest, że porażka z GTK zamknęła nam drogę do czołowej czwórki. Później była jeszcze przegrana ze Śląskiem [78:92] i wygrana ze Stalą Ostrów [99:63], co dawało nadzieję, ale musieliśmy liczyć na inne wyniki. Niestety, Śląsk nie wygrał swojego meczu i odpadliśmy, tj. nie zakwalifikowaliśmy się do półfinałów.

Czy doświadczenie zaprocentowało w tym roku?
- Myślę, że tak. Lepiej się poznaliśmy, więcej razem trenowaliśmy i graliśmy. Wiedzieliśmy, jakie są nasze mocne strony. To na pewno pomogło i przełożyło się na lepszą grę.

Jak dużo daje Ci gra przeciwko seniorom w drugiej lidze, a także treningi z zawodnikami ekstraklasy?
- Bardzo dużo. Mogę trenować i grać z bardziej doświadczonymi, silniejszymi i bardziej fizycznymi zawodnikami. To pomaga mi lepiej myśleć na boisku i uczyć się typowo seniorskiego podejścia do gry.

Pamiętasz swój debiut w PLK w barwach Legii? Była trema?
- Tak, pamiętam - to było w Sopocie [15 grudnia 2024r., pod wodzą Ivicy Skelina - przyp. M.B.]. Trema była ogromna. Już w czwartej kwarcie, gdy prowadziliśmy wysoko, miałem z tyłu głowy, że mogę wejść na boisko. Podczas rozgrzewki próbowałem sobie przypomnieć zagrywki, żeby niczego nie pomylić. Ale gdy już wszedłem na parkiet, stres minął i czułem się swobodnie.

Czy grając z pierwszym zespołem, a potem w U-19, czujesz różnicę w podejściu?
- Nie - podchodzę do tego tak samo. Oczywiście poziom się różni: fizyczność, tempo gry, zawodnicy. Ale do każdego treningu i meczu podchodzę tak samo i staram się jak najwięcej wyciągnąć. No i oczywiście grać z pełnym zaangażowaniem.



W obecnym sezonie zagrałeś w pięciu meczach Orlen Basket Ligi. Liczyłeś na więcej?
- Trudno powiedzieć. Oczywiście chcę grać jak najwięcej i pokazywać się na parkiecie jak najczęściej, ale to decyzja trenera. Mogłem przecież nie zagrać w ogóle, a dostałem pięć szans - więc i tak to dla mnie coś wartościowego.

Ten sezon to chyba duży krok do przodu? Treningi z pierwszą drużyną, występy w Orlen Basket Lidze, no i złoty medal mistrzostw Polski juniorów.
- Zdecydowanie tak. Statystyki to efekt ciężkiej pracy - poprawiłem fizyczność, dużo trenuję na siłowni i rozwijam zarówno mocne, jak i słabsze strony. To wszystko przynosi efekty.

Jak łączysz treningi z nauką?
- Nie będę ukrywał - bywa ciężko, szczególnie gdy mamy dwa treningi dziennie. Teraz jest trochę łatwiej, bo gramy raz w tygodniu, ale wcześniej było naprawdę trudno łączyć szkołę, naukę z treningami i wyjazdami na mecze. Jestem w klasie maturalnej, więc nie mogę zaniedbać nauki. Staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę by nie narobić sobie zaległości.


Jak poszły próbne matury?
- Różnie - angielski i polski dobrze, z matematyką gorzej, ale jeszcze jest czas na poprawę.

Czy treningi z obcojęzycznymi zawodnikami oraz trenerem pomagają w szlifowaniu angielskiego?
- Tak, przede wszystkim w swobodzie mówienia. Na co dzień nie używam angielskiego, więc to dobra okazja do praktyki.

Jak wyglądała Twoja współpraca z Błażejem Czaplą? Dla wysokiego gracza rozumienie się z rozgrywającym jest bardzo ważne.
- Dużo trenowaliśmy razem przed sezonem i rozmawialiśmy o grze. Wiedzieliśmy, że nasze połączenie może być groźne. Jeśli obrona skupiała się na nim, ja miałem miejsce pod koszem, a jeśli na mnie - on miał otwarte rzuty. To bardzo dobrze działało.

Wyróżnienie do najlepszej piątki turnieju - co to dla Ciebie znaczy?
- To duże wyróżnienie. Cieszę się, że moja gra została doceniona i że inni również uznali, że zasłużyłem na tę nagrodę.

Jakie masz plany związane z reprezentacją Polski?
- W zeszłe wakacje byłem na zgrupowaniu kadry U18 - to było dla mnie niesamowite doświadczenie. Dużo zobaczyłem i zagrałem przeciwko różnym drużynom z innych krajów. Mam nadzieję, że jeszcze dostanę szansę w reprezentacji Polski do lat 20, a może kiedyś - w przyszłości - nawet w seniorach.

Trzyletni kontrakt z Legią - to dla Ciebie sygnał zaufania ze strony klubu?
- Zdecydowanie. Bardzo się ucieszyłem, że klub chce we mnie inwestować. Chcę to wykorzystać i rozwijać się z roku na rok.

Co prawda w Orlen Basket Lidze jeszcze miejmy nadzieję sporo grania i walka o medale, w II lidze zostało kilka kolejek. Czy myślisz już powoli o kolejnym sezonie?
- Trochę tak, ale skupiam się jeszcze na obecnym. Chcę dobrze zagrać w ostatnich meczach, a potem jak najlepiej przygotować się do wejścia w seniorską koszykówkę - fizycznie i mentalnie.

Przenosiny z Białegostoku do Warszawy były trudne?
- Nie było to nic trudnego. Już wcześniej w Białymstoku mieszkałem w bursie, więc byłem przyzwyczajony do życia bez rodziców. Największą zmianą było miasto - wszystko jest dalej, do szkoły dojeżdżam około 50 minut, podczas gdy w Białymstoku dojazd zajmował mi 20 min.

Rodzice się nie obawiali tego wyboru, przenosin do większego miasta?
- Na początku, gdy wyjeżdżałem do Białegostoku, było trochę obaw, ale przy przeprowadzce do Warszawy już wierzyli, że sobie poradzę.

Dlaczego w ogóle koszykówka?
- Zacząłem w czwartej klasie podstawówki. Poszedłem na pierwszy trening trochę z nudów, ale spodobało mi się i trener zauważył, że dobrze sobie radzę. I tak to się zaczęło.

Nad czym najbardziej chcesz pracować, jaki element poprawić?
- Na pewno będę pracować nad rzutem z półdystansu i dystansu. To może otworzyć nowe możliwości w mojej grze. Jeśli będę trafiał, obrońcy będą mnie bardziej respektować, co da mi więcej przestrzeni do gry pod koszem.

Koszykówka bardzo się zmieniła - dziś prawie każdy, nawet center, rzuca za trzy.
- Dokładnie. Nieważne już, czy ktoś jest rozgrywającym, czy wysokim - każdy stara się rzucać za trzy. Tak wygląda współczesna koszykówka. I zamierzam się do tego dostosować - grać nowoczesną koszykówkę.

Rozmawiał Marcin Bodziachowski, fot. Marcin Bodziachowski

Udostępnij
 

Sponsorzy i Partnerzy

Sponsor Strategiczny
Partner Strategiczny
Partner główny
Sponsor
Sponsor główny Akademii, Partner Tytularny drużyn II ligi, U19 i U17
Partner Strategiczny projektów dziecięcych i młodzieżowych koszykarskiej Legii Warszawa
Partnerzy
Partner techniczny
Partnerzy medialni
Partnerem Edukacyjnym Projektów Młodzieżowych
Oficjalny partner i dostawca wody
9205192