Kuźkow: Z każdym dniem stawać się lepszym

Autor: Marcin Bodziachowski fot. Paweł Kołakowski
2020-05-04 10:00:00

Największym odkryciem ostatniego sezonu EBL był bez wątpienia Przemek Kuźkow, który z II-ligowego GLKS-u Nadarzyn trafił do Legii i szturmem podbił serca kibiców w ekstraklasie. Jego rzuty za trzy punkty, czasem nawet z własnej połowy, w dodatku w ostatnich sekundach akcji, były tym, co zapadnie w pamięci kibiców na długo. Z seniorami zaczynał grać w wieku 16 lat. Jako 20-latek debiutował w barwach Legii w ekstraklasie, a łącznie wystąpił w 21 spotkaniach z eLką na piersi. Zapraszamy do naszej rozmowy z rzucającym obrońcą Legii.

Czy podpisując kontrakt z Legią spodziewałeś się, że będziesz pełnoprawnym zawodnikiem pierwszego zespołu, czy myślałeś raczej, że początkowo więcej będziesz występował w drugoligowych rezerwach?
Przemysław Kuźkow: Na pewno miałem nadzieję, że przyjdzie mi grać, trener mi zaufa w pewnym momencie, wiedziałem, że będę musiał bardzo mocno walczyć o to i będzie ciężko o minuty. Jak się okazało, kontuzje kolegów z drużyny w pewien sposób mi pomogły. Można powiedzieć, że to takie szczęście w nieszczęściu. Myślę, że pracowałem wystarczająco ciężko, aby na swoje minuty zapracować.

Z seniorami zacząłeś grać bardzo wcześnie, bo występowałeś w Nadarzynie zarówno na poziomie drugiej, jak i trzeciej ligi. W momencie debiutu miałeś chyba 16 lat?
- Kiedy zaczynałem grać w III lidze, miałem 16-17 lat. Wtedy też poczułem różnicę w warunkach fizycznych, jaka jest pomiędzy rozgrywkami młodzieżowymi a seniorskimi. Starałem się jednak szybkością i cwaniactwem nadrabiać, i dzięki temu również, odnalazłem się w tych rozgrywkach.

Jakim trenerem dla młodzieży z Nadarzyna był Jacek Gembal - niezwykle doświadczony szkoleniowiec.
- Trener Jacek zawsze wierzy w młodzież. Opowiadał nam historie z klubów, które prowadził i zawsze powtarzał nam, że zawsze starał się stawiać na młodzież, bo to ona jest przyszłością narodu i trzeba w nią inwestować. Starał się, abyśmy byli jak najlepiej wyszkoleni technicznie - dużo było na jego treningach techniki, rzutów, kozłowania. Powtarzał nam, że najważniejsze jest, aby każdy z nas indywidualnie był na tyle dobry, aby znaleźć się kiedyś w reprezentacji Polski. Nie chodziło mu tylko o to, abyśmy odnosili sukcesy drużynowe w tamtym momencie. Jak powtarzał, to drugie nie było dla niego najważniejsze, bo on już sukcesy drużynowe osiągał. Dla niego najważniejsze było, aby każdy z nas, każdego dnia, stawał się coraz lepszy.

Konsultowałeś z trenerem Gembalem ofertę, jaką otrzymałeś z Legii?
- Tak, a dokładniej już pierwszą ofertę, którą dostałem w połowie wcześniejszego sezonu (2018/19). Dyskutowałem z trenerem, jakby to było, gdybym odszedł do Legii. Trener Jacek namawiał mnie do tego, mówił, że to odpowiedni czas, abym poszedł wyżej, podkreślał, że jestem na to gotowy. Wiedział, że kiedy trafię do klubu z ekstraklasy, będę szedł do przodu. Zawsze też powtarzał, że będę miał jego wsparcie i w każdej chwili mogę zwrócić się o jakieś porady.

Dlaczego ostatecznie w tamtym momencie nie trafiłeś jeszcze do Legii?
- Zdecydowało przede wszystkim to, że chciałem być w porządku wobec chłopaków, z którymi grałem przez 6-7 lat. Przed drużyną były wtedy Mistrzostwa Polski U-20, a także walka o utrzymanie w drugiej lidze. Chciałem pomóc w tym celu, aby młodzież z Pruszkowa i okolic, miała możliwość grania na tym poziomie. Niestety tego celu nie udało się spełnić, ale swoją decyzję w tamtym momencie uważam za słuszną. W Mistrzostwach Polski U-20 poradziliśmy sobie bardzo dobrze, byliśmy czarnym koniem turnieju finałowego. Doszliśmy bardzo daleko, biorąc pod uwagę nasze możliwości oraz fakt, że graliśmy młodszym rocznikiem.


Po podpisaniu kontraktu z Legią nie było sodówki? To musiało imponować kolegom z Nadarzyna.
- Sodówki nie było, czułem się dzięki temu spełniony na tamtą chwilę, usatysfakcjonowany, że moja praca nie idzie na marne. Na pewno to było wielkie wydarzenie, przenosiny z II ligi do klubu z ekstraklasy. Myślę, że sodówka mi nie grozi, cały czas zamierzam pracować tak samo ciężko, by stawać się lepszym.



Można powiedzieć, że przedstawiłeś się szerszej publiczności po swoich rekordach osiąganych w II-ligowym GLKS-ie Nadarzyn, w barwach którego notowałeś początkowo ponad 40 punktów w meczu, aż w końcu trafiłeś 55 punktów w rywalizacji z Dzikami. Te artykuły, które wtedy pojawiły się, na pewno w koszykarskim światku odbiły się echem.
- Nie ukrywam, miałem wtedy radochę, bo jak się nie cieszyć, po naprawdę udanych występach. Byłem bardzo zadowolony z tych występów, ale też miałem bardzo duży dystans do tego co działo się w mediach. Trenerzy również zwracali mi na to uwagę. Podchodzę do takich spraw zupełnie spokojnie - cieszę się, ale nie przeżywam tego tak bardzo, żeby się tym wychwalać. Z każdym dniem staram się być coraz lepszym. To, że znajomi mówią o moich występach, motywuje mnie tylko do cięższej pracy. Mam nadzieję, że mecze, które jeszcze przede mną, również będą przynosić mi tyle radości. Mam nadzieję, że też będę miał okazję rzucać tak wiele punktów w najwyższej lidze, że robię cały czas postęp.

55 punktów zdobytych w meczu z Dzikami to Twój indywidualny rekord w jednym spotkaniu?
- Tak, to rekordowe osiągnięcie na pewno. Kilka razy zdarzało się, że rzucałem powyżej 40 punktów, ale 55 punktów to najlepszy wynik.

Pracowałeś swego czasu na stacji benzynowej, grając równolegle w drugiej, czy trzeciej lidze - wtedy dało się to połączyć. Kiedy trafiłeś do Legii i miałeś już dwa treningi dziennie, z pracy na stacji trzeba było zrezygnować.
- Można powiedzieć, że to zupełnie inny świat. Kiedy przyszedłem do Legii, można powiedzieć, że stałem się profesjonalistą. Trenujemy często dwa razy dziennie przez 5-6 dni w tygodniu, a ponadto dodatkowa praca nie jest mi w tym momencie potrzebna, bo dzięki kontraktowi z Legią, mogę skupić się tylko na treningach i na graniu w koszykówkę.



A jak udaje Ci się łączyć koszykówkę z nauką?
- Na ten moment, niestety nie udaje mi się. Próbowałem na początku sezonu, we wrześniu i październiku, ale jako, że wtedy mieliśmy co chwila wyjazdy i wyloty na mecze w europejskich pucharach, musiałem zrezygnować ze studiów. Miałem dość daleko na uczelnię w tamtym momencie. Mam nadzieję, że od nowego sezonu uda się wrócić na studia. Odłożyłem na ten cel trochę pieniędzy, ponadto będę miał lepszy środek transportu i myślę, że lepiej zorganizuję sobie czas, aby kontynuować naukę.

Czyli jeśli dobrze rozumiem, prawo jazdy masz już zrobione?
- Tak, prawko zrobiłem od razu po skończeniu osiemnastki. Mam je w kieszeni od dłuższego czasu i jest gotowe do użycia.

Okres przygotowawczy z pierwszym zespołem Legii w Szczyrku, to Twój najtrudniejszy okres przygotowawczy w dotychczasowej przygodzie z koszykówką?
- Na pewno. Intensywność tych treningów, bieganie wokół stadionu, było dla mnie fizycznie dużym obciążeniem. Wcześniej nigdy nie miałem aż tak intensywnych przygotowań. Myślę, że to dużo zmieniło w moim życiu. Nigdy wcześniej nie byłem w tak dobrej formie fizycznej, jak po tym okresie przygotowawczym w Szczyrku. Chciałbym już co roku tak intensywnie ćwiczyć w tym okresie, aby być dobrze przygotowanym do całych rozgrywek.


Jak przyjęła Cię drużyna, w której dominowali jednak zawodnicy nieco starsi od Ciebie?
- Od wszystkich starszych zawodników dostałem mnóstwo rad. Bardzo dobrze zostałem przyjęty. Kiedy popełniałem jakieś błędy na boisku, starali mi się wszystko na spokojnie wytłumaczyć. Wiele rad dawali mi Adam Linowski, Filip Matczak, czy nasz kapitan, Sebastian Kowalczyk. Podobnie Patryk Nowerski. Wszyscy starali się mnie spokojnie wprowadzać, abym nie stresował się za bardzo, i spokojnie wdrożył się w ten świat profesjonalnej koszykówki. Z czasem złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Niestety nie przełożyło się to na wyniki drużyny, ale wydaje mi się, że w dużej mierze było to spowodowane dużą liczbą kontuzji w drużynie. Wydaje mi się, że mimo to, atmosfera w szatni była bardzo dobra.

Na debiut w Legii musiałeś czekać miesiąc. Pamiętasz swoje pierwsze spotkanie w barwach Legii, które rozegrałeś w Zielonej Górze?
- Oczywiście, tego się nie zapomina. To spotkanie wzbudziło we mnie mnóstwo emocji, które pamiętam doskonale do dzisiaj. I myślę, że zapamiętam to na całe życie.



W pierwszych meczach, w których występowałeś, rywale i trenerzy drużyn przeciwnych mówili, że nie bardzo wiedzą, czego się po Tobie spodziewać. Nie mieli Cię "zeskautowanego". To chyba w pewien sposób działało na Twoją korzyść.
- Tak było, chyba rywale nie spodziewali się, że tak młody chłopak, może tak namieszać (śmiech). Wydaje mi się, że pokazałem, że jestem odważny na boisku. Swoimi decyzjami chyba pokazałem, że chcę grać i potrafię grać w poważną koszykówkę. No i trochę "namieszałem" w niektórych spotkaniach.

Trenerzy mówili, że Twoja chłodna głowa, to olbrzymi atut. Wychodziłeś na parkiet i bez zawahania oddawałeś ważne rzuty.
- W tym bardzo duża zasługa trenera Jacka Gembala. Pozwalał mi na taką swobodę podczas drugoligowych meczów. Tam często wszystko leżało w moich rękach, w decydujących akcjach, to ja dostawałem za każdym razem piłkę. Dzięki temu przyzwyczaiłem się do tego, oswoiłem z taką rolą. To na pewno miało wpływ na moją "chłodną głowę", i przeniosłem to także na wyższy poziom rozgrywkowy.

Kilka razy dostałeś możliwość zagrania w ekstraklasie po dobrych kilkanaście minut. Spodziewałeś się po tych pierwszych występach, że tych minut uda się uzbierać tak dużo, szczególnie biorąc pod uwagę przeskok o dwie klasy rozgrywkowe?
- Byłem zaskoczony, nie ma co ukrywać. Ale też, tak jak wspomniałem, miałem wiele szczęścia w nieszczęściu innych. Trafiłem na trenera, który ufał mi bardzo, bo to Tane Spasev na mnie postawił. Trener Spasev cały czas powtarzał mi na treningach, że we mnie wierzy. Pchał mnie do przodu z każdym spotkaniem. Dzięki temu czułem się coraz pewniej, i jestem tu, gdzie jestem.


Niektórzy zawodnicy przez całą karierę nie mają okazji zagrać w europejskich pucharach. Ty już w debiutanckim sezonie na poziomie ekstraklasy, zagrałeś w Europie. Oprócz dodatkowego zmęczenia ze względu na podróże, to zapewniło niezapomniane chwile?
- To na pewno niezapomniane chwile. Dzięki temu poznałem też nieco inną koszykówkę, to bardzo fajne doświadczenie rywalizować z drużynami z innych krajów. Te mecze na pewno zapadną w mojej pamięci, ale też chciałbym powtórzyć to w najbliższych latach.

Można powiedzieć, że w efektowny sposób przywitałeś się z Europą. W meczu z Katają na Torwarze zdobyłeś 12 punktów, a Legia wygrała ten mecz bardzo efektownie (86:55).
- Ten wieczór był niezapomniany... Torwar to ogromny obiekt, było sporo kibiców, Żyleta prowadziła doping - to naprawdę były niezapomniane chwile.

Pewnie na trybunach pojawiło się też sporo Twoich znajomych.
- Tak było, zaprosiłem kogo się tylko dało. Hala duża, nie brakowało miejsc, więc było o tyle łatwiej. Było mnóstwo znajomych, zaprosiłem też całą rodzinę, która wspierała mnie. Ten występ przy tak licznej publiczności, tych 12 punktów w tym występie, bardzo dużo dla mnie znaczyło.
 
Tak jak na początku mówiłem, wydawało się, że w tym sezonie pograsz więcej w drugoligowych rezerwach Legii, a tymczasem nie zagrałeś w nich ani razu. Kiedy w końcu miałeś w nich wystąpić, to rozgrywki zostały przerwane z powodu koronawirusa.
- Nie grałem w II lidze, ale nie żałuję tego. Cieszę się, że dostałem dużo szans grania w ekstraklasie. Oczywiście nie było dla mnie problemem zagrać w rezerwach, tym bardziej, że bardzo dobrze znam wszystkich młodszych chłopaków tam grających. Jestem przekonany, że bez problemu zgrałbym się z nimi. Faktycznie, miałem zagrać w ostatnim planowanym meczu "dwójki", ale zawieszenie rozgrywek sprawiło, że do tego nie doszło. Może w przyszłym roku będzie taka okazja? Chociaż nie ukrywam, że najbardziej skupiam się teraz, by grać jak najwięcej w ekstraklasie.



Mówiliśmy już o chłodnej głowie, do tego dobrze ułożona ręka - to dwie ważne rzeczy dla strzelca. Do poprawy chyba przede wszystkim pozostaje gra w obronie? Pracujesz więcej nad tym elementem?
- Teraz, kiedy wiadomo już, że sezon został zawieszony, na pewno będę zdecydowanie więcej ćwiczył na siłowni. Będę pracował nad tym, aby wzmocnić się fizycznie. Nie da się ukryć, że pod tym względem najbardziej odstawałem w ekstraklasie. Czasami nie mogłem sobie poradzić z mocniejszymi fizycznie zawodnikami.

Mogłeś liczyć na indywidualne podejście do zajęć siłowych u Adama Blechmana? Nadrabianie zaległości to jedno, ale trzeba na pewno uważać, żeby nie przesadzić, bo to może prowadzić do przeciążeń i kontuzji.
- Trener Adam zawsze pomagał mi w doborze ćwiczeń i obciążeń. Mogłem zwracać się z każdym pytaniem, a on sam również kontrolował jak trenuję i pilnował, aby nie doszło do przeciążeń. Pełen profesjonalizm. Myślę, że odpowiednio dobierzemy dla mnie ćwiczenia na najbliższe miesiące, tak bym był jeszcze bardziej gotowy do rywalizacji w ekstraklasie w kolejnym sezonie.

Dużo przybrałeś masy od początku sezonu?
- Miałem umowę z trenerem Spasevem, że miałem do grudnia zeszłego roku przybrać cztery kilogramy. Udało się to zrobić, obecnie ważę 80 kilogramów. Tak więc przybrałem tyle, ile trzeba było.

Twoja średnia rzutów trzypunktowych w EBL to 35,7% skuteczności. Chciałbyś ten wynik poprawić, czy w ogóle nie spoglądasz na statystyki po meczach, czy po sezonie?
- Nie patrzę na statystyki. Jedynie w trakcie rozgrywek, analizuję ostatnie spotkanie i błędy, które w nim popełniłem. Nie skupiam się jednak na samych statystykach.

Ten sezon indywidualenie dla Ciebie na pewno na plus. Drużynowo jednak kibice Legii z pewnością liczyli na więcej. Co według Ciebie było przyczyną takich wyników?
- Liczne kontuzje w drużynie przyczyniły się do tego, jak wyglądał ten sezon w naszym wykonaniu. Oczekiwania były z pewnością większe, tym bardziej, że Legia rok wcześniej poradziła sobie w lidze znacznie lepiej. W pierwszych miesiącach dochodziło do tego zmęczenie udziałem w rozgrywkach europejskich pucharów. Przyczyn może być wiele. Teraz, kiedy już wiadomo, że sezon nie będzie dograny, trzeba o tym zapomnieć i zrobić wszystko, żeby następny był zdecydowanie lepszy.


Tane Spasev wierzył w Ciebie cały czas, ale i u trenera Kamińskiego dostałeś 12 minut w drugim meczu pod jego wodzą w Szczecinie. Wydaje się, że także nowy szkoleniowiec widzi w Tobie niemały potencjał.
- Myślę, że trener Kamiński widzi co potrafię. Wydaje mi się, że początkowo trzymał mnie trochę na dystans, ze względu na moją grę w obronie. Ale przez wakacje moje warunki na pewno poprawią się, będę nad tym ciężko pracował. Mam nadzieję, że trenerowi Kamińskiemu spodoba się efekt pracy, którą wykonam przed nowym sezonem.

Dzięki obcokrajowcom w drużynie oraz trenerowi Spasevowi, miałeś okazję więcej korzystać ze znajomości języka angielskiego i poćwiczyć go trochę w praktyce.
- Na pewno zrobiłem postęp w tym aspekcie. Na początku nie mogłem przełamać bariery językowej, ale z czasem się udało. Teraz czuję znacznie bardziej pewny siebie, jeśli chodzi o rozmowy po angielsku. To na pewno kolejna rzecz, którą zyskałem w tym sezonie.

Dużo było różnic w podejściu do treningów pomiędzy klubem z Nadarzyna i w Legii? Trener Spasev wymagał pewnych rzeczy, do których pewnie w drugiej lidze nikt nie przykładał uwagi.
- Nie da się ukryć, że Tane Spasev lubił mieć wszystko poukładane. Ciesze się, że miałem okazję zobaczyć, jak wyglądają treningi na najwyższym poziomie, również pod względem organizacyjnym. Na pewno dzięki temu mogłem zmienić swoje podejście na bardziej profesjonalne. Można powiedzieć, że tego profesjonalizmu nauczyłem się właśnie u trenera Spaseva.


W jakim wieku zacząłeś w ogóle trenować koszykówkę, kto Cię do tego namówił i gdzie skierowałeś swoje pierwsze kroki?
- W 5-6 klasie szkoły podstawowej, czyli bodajże w wieku 12 lat brałem udział w SKS-ach z koszykówki. Wtedy też trener Jacek Gembal "wyhaczył" mnie i po raz pierwszy poszedłem do niego na trening. Ściągnał mnie i paru moich kolegów na trening do Pruszkowa. Wtedy też zdecydowałem się, że pójdę do gimnazjum sportowego.

Teraz mamy więcej czasu, który trzeba spędzić w domu. Można oddać się swojemu hobby. Jak lubisz spędzać wolny czas?
- Mieszkam z dziewczyną i teraz spędzamy dużo czasu razem. Mam też w domu zwierzaki, w tym psa, z którym bardzo lubię chodzić na spacery. Lubię również grać na konsoli oraz spędzać jak najwięcej czasu z rodziną, bo w trakcie sezonu czasu na to jest zdecydowanie mniej.

Co byś robił, gdyby nie koszykówka? Czy w grę wchodził inny sport?
- Gdyby nie koszykówka, chyba bardziej wdrożyłbym się w ćwiczenia na siłowni. Ale poza koszykówką, zupełnie nie widzę siebie w innym sporcie.

Zanim zostałeś zawodnikiem Legii, miałeś okazję gościć, na którymś z meczów koszykarskiej Legii?
- Zawsze chciałem się wybrać, ale ostatecznie nie udało mi się to. Podczas meczów ekstraklasy, zazwyczaj miałem mecze lub treningi drugiej ligi. Nie ukrywam, że często wybierałem się na mecz Legii na Bemowie, ale ostatecznie nigdy wcześniej tam nie trafiłem. Żałuję, bo to też zapewne pomogłoby mi wdrożyć się w klimat panujący tu na meczach. Nie byłoby takiego szoku, jaki później przeżyłem, kiedy przyszedłem jako zawodnik.

Rozumiem, że mówisz m.in. o atmosferze, jaką tworzą kibice na trybunach.
- Legia to jest klub z najlepszymi kibicami w Polsce. Atmosfera jaką tworzą jest niesamowita. Bardzo lubię grać, kiedy fani głośno dopingują, kiedy czuć, że kibicom zależy na tym, aby ich drużynie szło jak najlepiej. Nie miałem żadnego stresu z tego powodu, tylko jeszcze bardziej motywowało mnie to do lepszej gry. Myślę, że kibice, którzy byli z nami przez cały sezon zasługują na ekstraklasę i na jak najlepsze w niej wyniki.

Jakie cele stawiasz sobie na kolejny sezon?
- Mam nadzieję, że wzmocnię się fizycznie, dostanę więcej minut, a także, że przyczynię się do większej liczby zwycięstw Legii. Mam nadzieję, że doświadczę atmosfery play-off, której jeszcze nie miałem okazji przeżyć.

Plus może weźmiesz udział w Konkursie Rzutów za 3 punkty?
- Nie mówię nie. Liczę, że moja skuteczność jeszcze wzrośnie i dzięki temu będę miał szansę uczestniczyć w tym konkursie.

Rozmawiał Marcin Bodziachowski

Tabela EBL
Drużyna Mecze Punkty
1.Stelmet Enea BC Zielona Góra2139
2.Start Lublin2239
3.Anwil Włocławek2239
4.Polski Cukier Toruń2035
5.Asseco Arka Gdynia2236
6.Trefl Sopot2234
pełna tabela
NAJBLIŻSZY MECZ
OSTATNI MECZ
  • Energa Basket Liga
    07.10.2018

    67

    81
  • Energa Basket Liga
    13.10.2018

    68

    77
  • Energa Basket Liga
    20.10.2018

    79

    69
  • Energa Basket Liga
    28.10.2018

    75

    70
  • Energa Basket Liga
    03.11.2018

    86

    92
  • Energa Basket Liga
    10.11.2018

    68

    63
  • Energa Basket Liga
    17.11.2018

    72

    94
  • Energa Basket Liga
    24.11.2018

    72

    103
  • Energa Basket Liga
    09.12.2018

    87

    82
  • Energa Basket Liga
    15.12.2018

    90

    67
  • Energa Basket Liga
    22.12.2018

    86

    78
  • Energa Basket Liga
    30.12.2018

    74

    80
  • Energa Basket Liga
    02.01.2019

    59

    76
  • Energa Basket Liga
    06.01.2019

    86

    71
  • Energa Basket Liga
    13.01.2019

    91

    76
  • Energa Basket Liga
    19.01.2019

    83

    78
  • Energa Basket Liga
    26.01.2019

    84

    62
  • Energa Basket Liga
    03.02.2019

    78

    85
  • Energa Basket Liga
    10.02.2019

    80

    72
  • Suzuki Puchar Polski
    14.02.2019

    67

    74
  • Energa Basket Liga
    02.03.2019

    75

    58
  • Energa Basket Liga
    08.03.2019

    94

    80
  • Energa Basket Liga
    16.03.2019

    76

    72
  • Energa Basket Liga
    19.03.2019

    89

    75
  • Energa Basket Liga
    23.03.2019

    94

    72
  • Energa Basket Liga
    30.03.2019

    79

    69
  • Energa Basket Liga
    07.04.2019

    85

    88
  • Energa Basket Liga
    14.04.2019

    75

    77
  • Energa Basket Liga
    17.04.2019

    100

    96
  • Energa Basket Liga
    20.04.2019

    84

    67
  • Energa Basket Liga
    28.04.2019

    102

    97
  • Energa Basket Liga
    02.05.2019

    79

    75
  • Energa Basket Liga
    04.05.2019

    109

    87
  • Energa Basket Liga
    07.05.2019

    97

    91
  • Energa Basket Liga
    09.05.2019

    100

    94
  • Energa Basket Liga
    12.05.2019

    94

    75
  • Liga Mistrzów
    17.09.2019

    79

    81
  • Liga Mistrzów
    20.09.2019

    85

    83
  • Liga Mistrzów
    26.09.2019

    61

    74
  • Liga Mistrzów
    29.09.2019

    78

    63
  • Energa Basket Liga
    02.10.2019

    79

    70
  • Energa Basket Liga
    08.10.2019

    87

    94
  • Energa Basket Liga
    13.10.2019

    69

    71
  • Energa Basket Liga
    17.10.2019

    103

    64
  • FIBA Europe Cup
    23.10.2019

    86

    55
  • Energa Basket Liga
    26.10.2019

    76

    90
  • FIBA Europe Cup
    30.10.2019

    74

    60
  • Energa Basket Liga
    03.11.2019

    95

    103
  • FIBA Europe Cup
    06.11.2019

    83

    84
  • Energa Basket Liga
    10.11.2019

    95

    87
  • FIBA Europe Cup
    13.11.2019

    112

    105
  • Energa Basket Liga
    17.11.2019

    81

    66
  • FIBA Europe Cup
    20.11.2019

    68

    78
  • Energa Basket Liga
    23.11.2019

    77

    81
  • FIBA Europe Cup
    27.11.2019

    77

    74
  • Energa Basket Liga
    30.11.2019

    71

    69
  • Energa Basket Liga
    05.12.2019

    71

    92
  • Energa Basket Liga
    10.12.2019

    95

    94
  • Energa Basket Liga
    19.12.2019

    71

    98
  • Energa Basket Liga
    29.12.2019

    79

    84
  • Energa Basket Liga
    04.01.2020

    75

    104
  • Energa Basket Liga
    12.01.2020

    92

    85
  • Energa Basket Liga
    18.01.2020

    105

    79
  • Energa Basket Liga
    24.01.2020

    96

    87
  • Energa Basket Liga
    29.01.2020

    89

    97
  • Energa Basket Liga
    07.02.2020

    79

    76
  • Suzuki Puchar Polski
    13.02.2020

    58

    85
  • Energa Basket Liga
    29.02.2020

    90

    83
  • Energa Basket Liga
    08.03.2020

    111

    89
  • Energa Basket Liga
    07.10.2018

    67

    81

Partner strategiczny
Partner główny
Sponsor główny
Sponsor
Sponsor główny Akademii
Partnerzy
Partnerzy medialni


Adres

ul. Łazienkowska 3
00-449 Warszawa

Kontakt

Email: info@legiakosz.com             Telefon: +48 22 318 20 32               

Legia Warszawa Koszykówka